W kręgach zbliżonych do szwajcarskiej firmy mówi się nieoficjalnie, że 32-letni Arjen Pen zrezygnował z powód dużych nieporozumień z innymi członkami zarządu w sprawie sposobu restrukturyzacji spółki. Mówi się tu głównie o Williamie Meaney, który w ubiegłym miesiącu został powołany przez dyrektora generalnego Andre Dose na stanowisko dyrektora ds. handlowych.

Spółka Swiss International Airlines, która została stworzona na bazie regionalnych linii Crossair, jest właśnie w trakcie procesu redukcji zatrudnienia i zmniejszania floty. Na działalności operacyjnej firma chce zaoszczędzić 400 mln franków szwajcarskich (287 mln USD). Zdaniem analityków, choć działania takie są konieczne i słuszne, mało jest prawdopodobne, by w tym roku spółka wypracowała zysk. W pierwszych trzech kwartałach ub.r. zanotowała ona stratę w wysokości 582 mln franków. - To nie jest dobra informacja, że Pen odchodzi. To właśnie on był jednym z głównych twórców nowych Swiss Air. Może to poważnie zaszkodzić procesowi restrukturyzacji - powiedział Bloombergowi Matthias Egger, analityk z domu maklerskiego Pictet & Cie, który wydał akcjom Swiss Air rekomendację "redukuj".

Według ostatnich danych na temat przewozów lotniczych w Europie, linie Swiss Air odnotowały najsilniejszy spadek liczby przewożonych pasażerów wśród czołowych graczy na rynku. W listopadzie ub.r. wskaźnik załadowania samolotów tych linii (stosunek liczby wykorzystanych miejsc do wszystkich miejsc w samolotach) spadł aż o 6,5 pkt. proc., do 68,5%, podczas gdy średni spadek wśród europejskich linii wyniósł 4,9 pkt. proc.

W ciągu ostatniego miesiąca kurs akcji Swiss International Air Lines spadł aż o połowę. Wczoraj na początku sesji na giełdzie w Zurychu notowania spółki spadły o kolejne 10%, do najniższego poziomu w historii.