Podwyżkę sfinansują sami ubezpieczeni, bo tylko część składki - liczona według starej stawki - będzie wliczona w podatek dochodowy.

Żaden senator nie zgłosił poprawki zmniejszającej stawkę. Proponowano za to zaliczenie całości do podatku - ale ta zmiana została odrzucona w głosowaniach. Tym samym nie powiodła się próba przekonania senatorów, by przywrócili projekt rządowy zakładający pozostawienie stawki na starym poziomie. Odpowiedzialny za to był minister zdrowia Mariusz Łapiński. Zobowiązał go do tego rząd.

Jednak na jednorazowej podwyżce się nie skończy. W ustawie opisano ścieżkę zwiększania składki do 2007 r. Wtedy ma ona osiągnąć poziom 9% przychodu ubezpieczonego.

Wyższą składkę zdrowotną zawdzięczamy posłom opozycyjnego Prawa i Sprawiedliwości. To oni zaproponowali ją Sejmowi, a lewicowa koalicja przyklasnęła temu pomysłowi. Poprawkę krytykują ekonomiści. Ich zdaniem jest to wprowadzanie tylnymi drzwiami podwyżek obciążeń fiskalnych.