Podobnego zdania są firmy petrochemiczne, głównie PKN Orlen i Rafineria Gdańsk. Wzrost bezpieczeństwa energetycznego kraju i poprawa sytuacji terenów wiejskich - to z kolei zalety, na jakie powołuje się lobby rolnicze. Do końca tego tygodnia decyzję w sprawie ustawy musi podjąć prezydent.
- Największą korzyść z wprowadzenia obowiązku dodawania biokomponentów do paliw odniosą nie poszczególne firmy, ale całe społeczeństwo - uważa Kazimierz Żmuda, wicedyrektor Departamentu Gospodarki Ziemią i Infrastruktury Wsi w Ministerstwie Rolnictwa. - Ustawa o organizacji rynku biopaliw zwiększy przede wszystkim bezpieczeństwo energetyczne kraju. Światowe zasoby ropy naftowej szybko się kurczą. Szacuje się, że wystarczą jeszcze na około 50 lat. Poza tym stworzone zostaną nowe miejsca pracy, co pozwoli na szybszy wzrost gospodarczy kraju - tłumaczy dyrektor Żmuda.
Aurelia Kuran-Puszkarska, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych, przyznaje, że na całym świecie szuka się paliw mogących zastąpić produkty ropopochodne. - Autorzy ustawy nie przedstawili jednak analizy jej wpływu na rynek paliw płynnych w Polsce - zaznacza.
Chronić klientów i rolników
- Zwiększenie produkcji biopaliw spowoduje wzrost zapotrzebowania na środki dla rolnictwa i materiały budowlane - uważa K. Żmuda. Jego zdaniem, rolnictwo w krótkiej perspektywie czeka limitowanie produkcji żywności. A to nie spowoduje wzrostu dochodów na wsi i nie zwiększy szans na modernizację zlokalizowanych tam zakładów pracy. Rozwiązaniem jest działalność na rzecz sektorów innych niż spożywczy.