Już szósty dzień z rzędu rosły w czwartek notowania ropy naftowej na międzynarodowej giełdzie petrochemicznej w Londynie. Baryłka gatunku Brent kosztowała w końcu sesji ponad 31,6 USD, wobec 31,22 USD w środę. Na zachowanie się rynku wpływ miały, jak zwykle w ostatnim czasie, doniesienia z Iraku. Główny inspektor ONZ Hans Blix powiedział wczoraj, że Saddam Hussajn okazuje zbyt mało woli współpracy przy przeszukiwaniach irackich arsenałów. Wypowiedź ta - zdaniem inwestorów - zwiększa prawdopodobnieństwo wybuchu wojny w Zatoce Perskiej. Więcej na ten temat może być wiadomo już 27 stycznia, kiedy inspektorzy przedstawią w ONZ wyniki swoich poszukiwań w Iraku. Utrzymująca się zwyżka cen ropy pokazuje, że w niesprzyjających warunkach nawet decyzja OPEC o zwiększeniu produkcji, która zapadła w niedzielę, nie musi powodować spadków notowań tego surowca.

Wypowiedzi H. Blixa pobudziły też wczoraj zwyżkę ceny złota. Za jedną uncję tego kruszcu płacono w końcu sesji 351,5 USD, wobec 350,75 USD dzień wcześniej. Zdaniem Johna Reade, analityka rynków metali z UBS Warburg, poza obawami przed wojną, do zwyżki cen złota w Europie przyczynia się też słabnący dolar. Na tym metalu bardzo chętnie spekulują teraz fundusze spekulacyjne. Np. na nowojorskiej giełdzie COMEX zaangażowane były w ubiegłym tygodniu łącznie w ponad 63 tys. kontraktów, wobec 59 tys. kontraktów tydzień wcześniej.

Do najwyższego poziomu od siedmiu miesięcy zdrożała wczoraj w Londynie miedź. W kontraktach trzymiesięcznych tona kosztowała 1689 USD, ponad 10 USD więcej niż w środę.