Najważniejsze wnioski na przyszłość z zakończonego tygodnia notowań dotyczą rynków zagranicznych. Rozpoczęty sezon publikacji wyników amerykańskich spółek w ostatnim kwartale ub.r., oceny perspektyw rynku na rok bieżący i reakcje inwestorów na te wiadomości przekonują do możliwości spełnienia się wariantu, zakładającego zdyskontowanie dobrych informacji w czasie jesiennych zwyżek. Podawane raporty finansowe stają się w tej sytuacji jedynie pretekstem do realizacji zysków. Tak było po znacznie przekraczających prognozy analityków wynikach General Motors, którego akcje spadły na czwartkowej sesji przy dużych obrotach. To, że dobre informacje nie przyczyniają się do wzrostów, a złe spychają indeksy w dół, jest charakterystyczne dla tendencji spadkowych. Na dwóch kolejnych sesjach (w środę i w czwartek) takie zachowania można było zaobserwować. Jeśli podobnie stanie się w piątek (a zapowiadają to słabe wyniki IBM i ostrożne prognozy na 2003 r. Microsoftu), będziemy coraz bliżej wyjaśnienia się kierunku, w jakim indeksy będą podążać w dłuższym terminie. Niestety, zapowiada się, że będzie to kierunek południowy.
Słabszy złoty zły dla akcji
Dwukrotna niespodziewana obniżka stóp procentowych na Węgrzech i interwencje banku centralnego osłabiające forinta, przełożyły się na notowania złotego. Szczególnie ucierpiał on w odniesieniu do euro. Został przekroczony silny średnioterminowy opór w strefie 4,04-4,05 zł, co powinno skutkować ruchem nawet do 4,20 zł.
Każdą zmianę ceny waluty trzeba rozpatrywać w dwóch wymiarach. Po pierwsze, jest ona rezultatem przepływów kapitałowych, często spekulacyjnych. Po drugie zaś, każda zmiana wpływa na działalność poszczególnych firm, na przykład takich, które eksportują, importują lub zaciągają zobowiązania w obcej walucie. Zachowanie giełdowych indeksów jest wypadkową tych dwóch czynników. Analizując korelację kursu złotego do euro i indeksu WIG20 w trzech ostatnich latach, można dojść do wniosku, iż osłabianie się złotego nie jest korzystnym zjawiskiem dla akcji. W każdym przypadku większego niż 5-proc. wzrostu kursu euro indeks spółek o największej kapitalizacji tracił na wartości. Jest to zrozumiałe, gdyż z jednej strony część dużych spółek ma zobowiązania denominowane w tej walucie (droższe euro oznacza większe koszty obsługi), a z drugiej - znajduje tu w pewnym stopniu odbicie proces wycofywania się zagranicznych inwestorów z giełdy (sprzedają akcje, a potem wymieniają złote na euro, co podraża cenę wspólnej waluty).
Forint spadł, a giełda urosła