Choć piątkowe sesje na zagranicznych rynkach wypadły fatalnie i znacznie pogorszyły obraz techniczny indeksów w krótkim terminie, to jednak do średniookresowych rozstrzygnięć jeszcze nie doszło. Bez wątpienia jednak determinacja podaży, z jaką mieliśmy do czynienia podczas trzech ostatnich sesji, każe liczyć się z utrwaleniem zniżek i w konsekwencji zakończeniem trwających od 3 miesięcy trendów bocznych.
Na rynkach amerykańskich główne indeksy solidarnie przełamały wsparcia, zapowiadając w ten sposób test dolnego ograniczenia tendencji horyzontalnej. Nasdaq już na otwarciu znalazł się na wysokości dołka z 8 stycznia, a w późniejszej fazie notowań zniżkę jeszcze pogłębił. Niewykluczone że obszerna luka bessy zapowiada powrót do bessy i w perspektywie kolejnych tygodni atak na październikowy dołek. Wcześniej jednak podaż musi poradzić sobie ze wsparciem przy 1336 pkt., gdzie znalazło się grudniowe minimum. Warto odnotować, że tygodniowy MACD dotarł do poziomu równowagi i jest coraz bliżej ponowienia sygnału sprzedaży. S&P 500 opuścił dołem dwutygodniową konsolidację. Seria trzech czarnych świec nie pozostawia wątpliwości, że jesteśmy świadkami przejmowania kontroli nad rynkiem przez podaż. W tym tygodniu indeks powinien osiągnąć 875 pkt., na której to wysokości rozstrzygnie się kierunek średnioterminowego trendu.
Coraz mniej wątpliwości pozostaje w kwestii tego, czy indeksom z eurolandu uda się uniknąć przełamania ubiegłorocznego dołka. Skala wzrostu z początku roku, a także fakt, że trwał on tylko 1 sesję, skłaniają do pesymizmu. Wydaje się, że najtrafniejszą diagnozą jest określenie, iż z początkiem grudnia zakończyło się kolejne odbicie w bessie i od tego czasu indeksy znajdują się ponownie w trendzie zniżkowym. Dobrze obrazuje to dzienny MACD, który po wykonaniu ruchu powrotnego do poziomu równowagi zalecił opuszczenie rynku.