W zeszłym tygodniu doszło do ataku na węgierską walutę, która przekroczyła po silnej stronie parytetu zakres wahań wobec euro. Szybka i zdecydowana reakcja władz monetarnych, przynajmniej według nich samych, skutecznie zniechęciła spekulantów do dalszych ataków. Bank centralny w zeszłą środę i czwartek dokonał serii nie zapowiadanych redukcji stóp procentowych oraz skupował euro, co w efekcie doprowadziło do powrotu kursu forinta powyżej granicy 234,5 forintów za euro. W piątek natomiast pozbył się części nabytych dewiz.
Obecnie, obawiając się, że inflacja może znowu zacząć rosnąć, bank centralny nie wyklucza podwyżki stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu 27 stycznia. - Obniżenie tempa wzrostu cen wymaga wyższych stóp. Bank centralny skutecznie zniechęcił spekulantów swoimi poczynaniami i teraz nie powinno być problemów, nawet w razie podwyżki stóp procentowych - powiedział Istvan Zsoldos, ekonomista CA-IB Securities w Budapeszcie. Prezydent węgierskiego banku centralnego Zsigmont Jarai chce utrzymać kurs forinta w granicach 238-242 za euro. - Naszym celem jest ustalenie stóp procentowych na poziomie, który pozwoli utrzymać rodzimą walutę blisko granicy wahań i pomoże nam osiągnąć cel inflacyjny - stwierdził.
Nie brakuje jednak analityków, którzy są zdania, że ponowny atak na forinta jest jak najbardziej możliwy. - Inwestorzy zdali sobie sprawę, że mają bardzo dużą siłę, po tym jak bank centralny dwukrotnie znalazł się pod presją w obronie waluty. Kolejne ataki nie są wykluczone - uważa Zoltan Torok z Raiffaisen Bank w Budapeszcie.