Ostatni kwartał minionego roku był szczególnie niekorzystny dla amerykańskiej telekomunikacji. Większość firm tej branży odczuła wyraźny spadek popytu na swoje usługi, a jednocześnie coraz ostrzejsza konkurencja zmusiła je do obniżenia cen. Pogorszenie sytuacji dotknęło zarówno operatorów o zasięgu lokalnym, jak i wyspecjalizowanych w połączeniach długodystansowych. W nie lepszym położeniu znalazły się spółki świadczące usługi z zakresu telefonii komórkowej.
Amerykański potentat telekomunikacyjny AT&T odnotował w czwartym kwartale 12-proc. spadek wpływów, do 9,2 mld USD, a BellSouth - według ocen FirstCall - o 6,2%, do 7,16 mld USD. Dochody operatora telefonii komórkowej Cingular Wireless, należącego w 40% do BellSouth, zmalały prawdopodobnie o 1,3%, do 3,6 mld USD. Notowania AT&T spadły w ubiegłym roku o 32%, a BellSouth o 33%.
Eksperci sądzą, że poprawa koniunktury w telekomunikacji będzie powolna i wpływy ze sprzedaży zwiększą się wyraźniej być może dopiero za rok. Do tego czasu operatorzy nie zdołają zgromadzić odpowiednich środków, aby sfinansować inwestycje.
Tymczasem spadek nakładów inwestycyjnych w amerykańskiej telekomunikacji trwa już od roku, a w ostatnich trzech miesiącach był największy od liberalizacji tej sfery usług w połowie lat 90. AT&T i BellSouth ograniczyły w czwartym kwartale tego rodzaju wydatki do 13,3 mld USD, tj. o 51% w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej.
Spadek inwestycji dotkliwie odczuli producenci sprzętu telekomunikacyjnego. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych dniach przedstawią znacznie gorsze wyniki finansowe. Według FirstCall, Lucent Technologies może odnotować 10-proc. spadek sprzedaży, podczas gdy w wypadku Nortel Networks zmalała ona w czwartym kwartale o 34%. Obie firmy najprawdopodobniej poniosły w tym czasie straty.