Pengab, wskaźnik koniunktury w bankach, znalazł się na poziomie najniższym od dziesięciu lat - grzmiały wczoraj specjalistyczne serwisy informacyjne. Najgorzej oceniano rynek depozytów. Pengab po raz kolejny potwierdził obiegowe obserwacje, że w sektorze bankowym najbardziej różowo nie jest. Pogarszanie koniunktury w tym sektorze obserwujemy już od wielu miesięcy. Banki są w oczywisty sposób wrażliwe na jej wahania. Spadek zainteresowania kredytami i mniejsza niż wcześniej skłonność do oszczędzania studzą bankową koniunkturę. Same banki zresztą, wobec wzrostu ryzyka kredytowego (co dość logiczne w sytuacji osłabienia gospodarczego) szukały alternatywnych metod zagospodarowywania powierzonych im pieniędzy, choćby przez lokowanie ich w papierach skarbowych. Z kolei deponenci, wciąż chyba zaszokowani drastycznym spadkiem poziomu inflacji, nie mogą oswoić się z kilkuprocentowymi odsetkami na długoterminowych lokatach. Musi minąć jeszcze trochę czasu, zanim ludzie zrozumieją, że to jest po prostu normalne. Nienormalne było życie w świecie wysokiej inflacji i dwucyfrowych stóp. Ale zanim klienci przyzwyczają się do innych nominalnych poziomów oprocentowania, swoje przecierpieć muszą także bankowcy.
Zaskoczenia więc wielkiego chyba być nie może. Trudno się dziwić także wynikowi innego elementu ankiety - oto trzy czwarte bankowców z instytucji giełdowych i tych kontrolowanych przez kapitał zagraniczny oceniło, że rok 2002 był gorszy od poprzedniego. Dla nas, ludzi żyjących wydarzeniami na giełdzie, to też specjalnie dziwne nie jest. Wszak co roku, już niestety od trzech lat, oczekujemy, że wreszcie będzie lepiej. Teraz, do licha, musi być wreszcie lepiej. I na giełdzie, i w gospodarce, i - dzięki temu - w sektorze bankowym.
Tak więc ducha nie gaście. Warto przypomnieć stosunkowo optymistyczną interpretację opublikowanych właśnie danych prezentowaną przez jednego z największych (i najdowcipniejszych jednocześnie) speców od badań w Polsce - Eugeniusza Śmiłowskiego. Jak powiedział wczoraj, osiągnięcie nowego minimum przez Pengab to zła wiadomość. Ale jednocześnie zwrócił uwagę, że "oczekiwania bankowców są stosunkowo dobre". W końcu optymiści mogą powiedzieć, że jak jest źle, to może być tylko lepiej. I tego się trzymajmy. Nawet po najgorszej nocy przychodzi dzień. I nie inaczej będzie tym razem. Głowa do góry.
Powyższy tekst jest wyrazem WYŁĄCZNIE osobistej wiedzy i poglądów autora i nie może być inaczej interpretowany.