- Jeśli rządy nie wykorzystają zwiększonych wydatków do stymulowania gospodarki właśnie w obecnych trudnych czasach, to kiedy mają to robić? - pyta retorycznie Giancula Sanna, strateg inwestycyjny z Banca Monte dei Paschi di Sienna, najstarszego banku na świecie.
Deficyt budżetowy Stanów Zjednoczonych może w tym roku wynieść aż 300 mld USD, czyli więcej niż kiedykolwiek. Złożą się na to zwiększone wydatki zbrojeniowe i obniżanie podatków przez prezydenta George'a W. Busha. Niemcy i Francja naruszają ograniczenia deficytu budżetowego przyjęte przez Unię Europejską. Rząd Japonii zapowiedział już rekordową sprzedaż obligacji.
Niektórzy analitycy w tej sytuacji zwracają uwagę, że zwiększanie wydatków lub obniżanie podatków podnosi stopień zadłużenia rządów, co zmniejsza podaż pieniędzy dostępnych dla spółek, które chciałyby zaciągnąć kredyt. A wraz ze zwiększoną sprzedażą obligacji może wzrosnąć ich rentowność.
Inni uważają jednak, że tego rodzaju ryzyko jest przesadne i z radością witają obniżki podatków oraz zwiększanie wydatków rządowych, mające na celu ożywienie gasnącej koniunktury gospodarczej. Nawet jeśli spowoduje to wzrost różnicy między wydatkami i przychodami budżetów.
Amerykańska gospodarka może w tym roku odnotować 2,8% wzrostu PKB, wobec prognozowanych 2,5% w 2002 r. Dla porównania, średnie tempo rozwoju tej największej na świecie gospodarki wynosiło 4% rocznie w latach 1996-2000.