Andrzej Podsiadło wyjaśnił wczoraj, że proces prywatyzacji banku może przesunąć się na 2004 rok z powodu opóźnień w wyborze doradcy prywatyzacyjnego. Początkowo przedstawiciele banku sądzili, że zostanie on wyłoniony w grudniu ubiegłego roku. Teraz zakłada się, że nastąpi to do końca lutego. Doradca ma dokonać badania finansowego banku oraz zaproponować ministrowi skarbu strategię prywatyzacji. Wówczas będzie można przygotować i złożyć do KPWiG prospekt emisyjny. Według prezesa, oferta PKO BP mogłaby pojawić się na rynku w IV kwartale br., pod warunkiem że prospekt zostałby złożony do Komisji do końca czerwca. Zgodnie z wcześniejszymi informacjami resortu skarbu, na giełdę ma trafić pakiet 20-30% akcji banku. Ze sprzedażą akcji nastąpi dokapitalizowanie spółki.
Także Jacek Bartkiewicz, prezes BGŻ, poinformował wczoraj PAP o możliwym opóźnieniu publicznej oferty. - Spółka pojawi się na giełdzie najprawdopodobniej w pierwszej połowie przyszłego roku - wyjaśnił. W ubiegłym tygodniu wiceminister skarbu Ireneusz Sitarski powiedział, że oferta publiczna BGŻ jest nadal możliwa w 2003 r. i nie ma planów jej przełożenia.
Wczoraj PKO BP podał, że w roku ubiegłym osiągnął zysk netto w wysokości 1,06 mld zł, czyli na poziomie zbliżonym do wyniku z 2001 r. Wcześniej bank prognozował, że wyniesie on 1,2-1,3 mld zł. Prezes Podsiadło wyjaśnił, że gdyby nie wycofanie pomocy NBP dla banku na początku 2002 r., to zysk byłby wyższy o ponad 200 mln zł.
Według zarządu, w tym roku PKO BP może osiągnąć zysk netto nie niższy niż w 2002 roku.
Mimo stagnacji w polskiej gospodarce, bank nie zanotował dużego wzrostu udziału należności zagrożonych w portfelu kredytowym. Na koniec grudnia wyniósł on 14,1% (wzrost o 0,5 pkt. proc. w porównaniu z 2001 roku) wobec 20,2% średniej po trzech kwartałach ub.r. w systemie bankowym.