W ocenie WGT, jej internetowy system obrotu jest największą platformą B2B (business to business) w Polsce. Handel za jego pośrednictwem jest, jak ocenia prezes giełdy Waldemar Pawlak, nie tylko szybszy i łatwiejszy, ale przede wszystkim tańszy. Nie wymaga bowiem obecności maklerów na parkiecie. Obroty na rynku towarowym WGT pod koniec ubiegłego roku mocno spadły. Teraz znowu dynamicznie rosną. W styczniu wyniosły już 80 mln zł. Wczoraj, licząc od początku działalności platformy (czerwiec 2001 r.), przekroczona została granica 1 mld zł obrotów.

Na spotkaniu z przedstawicielami banków, funduszy emerytalnych i inwestycyjnych, prezes Pawlak zapewniał także o konsekwentnym rozwijaniu oferty instrumentów pochodnych. Niedawno na WGT pojawiły się kontrakty na obligacje Skarbu Państwa: dwu-, pięcio- i dziesięcioletnie. Ich konstrukcja sprawia, że wygaśnięcie kontraktu może oznaczać dostawę papierów (obligacje pojawią się na rachunku klienta). - Transakcje są na razie sporadyczne. W przypadku pierwszej serii kontrakty zostały zrolowane, nie było fizycznej dostawy. Liczymy jednak na rychłe rozkręcenie rynku, na udział w nim banków i - zwłaszcza po nowelizacji przepisów - funduszy emerytalnych i inwestycyjnych - mówi Artur Żur, członek zarządu giełdy.

Jeszcze w I kwartale br. WGT chce wprowadzić do obrotu kontrakty walutowe z fizyczną dostawą. Będą to futures na euro, dolara, franka szwajcarskiego, a później także kontrakty na euro do dolara. - Myślę, że to projekt bardzo ciekawy dla tych, którzy nie myślą o spekulacji, ale funkcjonują w przemyśle i handlu, i chcą zabezpieczać swoje pozycje - zapewnia W. Pawlak. Zwraca uwagę, że upłynnieniu kursu złotego nie towarzyszyły działania, które uświadomiłyby przedsiębiorcom zagrożenia, które się z tym wiążą. - Obserwowałem przed laty problemy Stoczni Gdańskiej. W tym przypadku, a niedawno w przypadku Stoczni Szczecińskiej, kłopoty w dużej mierze spowodowane były zmianami na rynku walutowym. - ocenia W. Pawlak. Płynność na rynku kontraktów z fizyczną dostawą miałyby zapewnić banki. - Przeprowadziliśmy rozmowy w tej sprawie. Zainteresowanie jest duże, zwłaszcza ze strony banków zagranicznych - twierdzi A. Żur.