Wygląda na to, że powołanie na stanowisko ministra skarbu Sławomira Cytryckiego niewiele zmieni w podejściu obecnego rządu do dalszej prywatyzacji PZU. - Nie mam żadnych informacji, aby po dymisji ministra skarbu Wiesława Kaczmarka jakiejkolwiek zmianie uległo podejście do tej prywatyzacji - powiedział wczoraj na podkomisji skarbu państwa i prywatyzacji Piotr Czyżewski, wiceminister skarbu. Potwierdził także, że ciągle aktualna jest zatem kierunkowa uchwała Rady Ministrów o zachowaniu polskiego charakteru PZU oraz odstąpienie od umowy prywatyzacyjnej 4 października 2001 r.

O tym, że nowe kierownictwo resortu skarbu nie zamierza łatwo oddać władzy w PZU, świadczy choćby powołanie w ostatnich dniach prof. Jerzego Rajskiego na arbitra w postępowaniu arbitrażowym, jakie Eureko wytoczyło polskiemu rządowi przed Trybunałem w Sztokholmie. Sam spór opóźni na pewno proces prywatyzacji największego ubezpieczyciela. - Prace nad wprowadzeniem PZU na giełdę nie rozpoczną się przed powołaniem przewodniczącego Trybunału Arbitrażowego. Wiele zależy także od trybu, w jakim będzie się toczyło to postępowanie - wyjaśniał wiceminister Czyżewski. Przewodniczącego, który jest obywatelem państwa trzeciego, wyznaczają arbitrzy stron. Powinien być wybrany do końca marca.

Jeden z wysokich rangą urzędników rządowych potwierdził wczoraj PARKIETOWI, że Ministerstwo Finansów bada dokumenty dotyczące pożyczek, jakie Eureko zaciągnęło w 1999 i 2001 r. - Z dokumentów przestawionych przez Eureko w 1999 r. wynika, że holding pozyskał środki na zakup 20% akcji PZU z podwyższenia kapitału. Ta sprawa nie podlega już żadnym analizom. Zainteresowanie resortu budzą jednak kredyty konsorcjalne zaciągnięte przez Eureko w 1999 r. i 2001 r. Inwestor złożył dokumenty w tej sprawie pod koniec grudnia. Badany jest cel, sposób wykorzystania poszczególnych transzy kredytów, jak i spłaty dokonane przez Eureko - powiedział nasz rozmówca. Według niego, Eureko nie przysłało do tej pory dokumentów potwierdzających aktualną zdolność do zakupu 21% akcji PZU ze środków własnych. - Postawa inwestora jest niezrozumiała. Wiedzę na temat kondycji finansowej holdingu Ministerstwo Finansów opiera wyłącznie na wypowiedziach prasowych przedstawicieli Eureko. To za mało, aby otrzymać zezwolenie na przekroczenie 50-proc. progu akcji - podsumował.