Na mocy przyjętego postanowienia 12 krajów Unii Europejskiej zdecydowano się na wzajemną wymianę informacji o wielkości przetrzymywanych przez ludność za granicą oszczędności. Pozostałe trzy, czyli Austria, Belgia i Luksemburg, razem ze Szwajcarią (która nie jest członkiem UE), poszły nawet dalej. Zobowiązały się one do nałożenia na ich terenie dodatkowego podatku od zysków kapitałowych, z którego 75% ma być odprowadzane na rzecz władz fiskalnych kraju, którego obywatelem jest posiadacz rachunku. W 2004 r. wielkość tego świadczenia ma wynieść 15%, a do 2010 r. ma się zwiększyć do 35%. Jak twierdzą władze Unii, nowe zasady prawdopodobnie nakłonią do podobnych działań także inne państwa, jak USA czy różne raje podatkowe (Liechtenstein, Monako, Andorę, San Marino). - Ten podatek jest dobry - twierdzi Gordon Brown, minister skarbu Wielkiej Brytanii.
Opinie prawników i innych specjalistów na temat nowych przepisów są jednak raczej negatywne. Większość zgodnie przyznaje, że decyzja o ich wprowadzeniu została podjęta w bardzo złym momencie, w czasie największego od wielu lat spowolnienia gospodarczego. Zwiększenie podatków na terenie całej Unii może jeszcze bardziej osłabić jej gospodarkę. - Podatek taki nie jest odpowiednim środkiem dla zmniejszenia unikania opodatkowania. Postępowanie władz unijnych nie jest efektywne, ponieważ przy obecnej strukturze podatków, która jest bardzo stroma, może to doprowadzić nawet do zwiększenia tego procederu - powiedział agencji Bloomberga Edward Troup, specjalista do spraw podatkowych w londyńskiej firmie prawniczej Simmons & Simmons. - Podatek na rzecz ukrócenia unikania podatków jest złą inicjatywą. Jeśli poważnie myśli się o zlikwidowaniu tego zjawiska na terenie Europy, to właśnie wymiana informacji pomiędzy krajami jest najlepszym sposobem - twierdzi z kolei Ian Harrison, dyrektor ds. podatkowych w London Investment Banking Association.