Jak podkreśla Bernard Arnault, szef największej europejskiej firmy produkującej dobra luksusowe, od maja 2000 r. Claire Kent nie wydała żadnej rekomendacji kupna akcji LVMH. W tym samym czasie konsekwentnie informowała inwestorów, że walory konkurenta - Gucci - powinny zdecydowanie bardziej drożeć niż akcje innych firm z branży. Sprawa ta wyszła na jaw już w końcu ub.r., ale Bernard Arnault dopiero teraz zdecydował się pozwać Morgan Stanley do sądu.

LVMH żąda odszkodowania w wysokości 100 mln USD. Wskazuje na podobieństwo sprawy do afery konfliktu interesów w bankach inwestycyjnych w Stanach Zjednoczonych, która zmusiła potentatów z Wall Street do wypłacenia w grudniu ub.r. gigantycznego odszkodowania w wysokości 1,4 mld USD.

Niektórzy analitycy doszukują się jednak innych powodów złożenia pozwu. Ich zdaniem, może to mieć wiele wspólnego z nieudanymi próbami przejęcia przez LVMH Gucciego, w związku z czym paryska spółka zanotowała słabsze wyniki w produkcji luksusowej odzieży. - Arnault nadal musi bardzo żałować, że nie przejął Gucciego. Nie jest on przyzwyczajony do ponoszenia strat i może to być kolejny sposób na zdystansowanie największego rywala. Sprawa Claire Kent prawdopodobnie jest tu tylko pretekstem - powiedział Bloombergowi Carlo Pambianco, założyciel mediolańskiej firmy konsultingowej obsługującej branżę odzieżową Pambianco Strategie di Impresa.

LVMH starał się o przejęcie Gucci przez 2,5 roku. Sprawa trafiła już nawet do sądu w Holandii, gdzie zarejestrowana jest firma Gucci. Kiedy ostatecznie Arnault poddał się we wrześniu 2001 r., LVMH musiał sprzedać udziały w konkurencyjnej firmie za 774 mln euro.