Rozpoczęty w październiku zeszłego roku trend wzrostowy zdołał dość szybko doprowadzić do pokonania średnioterminowej linii trendu spadkowego, prowadzonej po wierzchołkach z maja, a następnie sierpnia i września 2002 r. Linia ta wyznaczała zaporę dla wzrostów przez cztery miesiące. Odwrócenie zniżkowej tendencji miało gwałtowny charakter. Jego podstawą była formacja "V". Rozpoczęte w październiku 2002 r. wzrosty doprowadziły wykres kursu w okolice długoterminowego oporu, jaki wyznacza prosta łącząca historyczny szczyt oraz lokalne maksimum koniunktury z maja 2002 r. Byki przypuściły atak i na ten opór, napędzane nadzieją na realizację wzrostowego scenariusza, zakładającego wystąpienie "efektu stycznia".
Kontynuacja zwyżek
pod znakiem zapytania
Jednak ostatnie sesje przekonały nas, że kontynuacja scenariusza pozytywnego dla posiadaczy akcji nie jest możliwa. Gdy spojrzymy na tygodniowe świece, to okaże się, że siła byków była jedynie pozorna i krótkotrwała. Po ukształtowaniu wysokiej, białej świecy kolejne dwa tygodnie przyniosły niższe zamknięcia. W efekcie na wykresie powstały dwie formacje - wisielec kończący drugi tydzień stycznia i spadająca gwiazda na koniec kolejnego okresu.
To wystarczyło, by zmienić obraz rynku w średnim terminie. Negatywne dywergencje na dziennych wskaźnikach Ultimate, MACD i RSI oraz pozostający w zasadzie od maja zeszłego roku w trendzie spadkowym wskaźnik akumulacja-dystrybucja także nie pozostawiają złudzeń co do stanu rynku i jego perspektyw. W konsekwencji niedźwiedzie doprowadziły do przebicia w dół linii wzrostów z okresu październik 2002 - styczeń 2003 r. W kolejnych dniach obserwowaliśmy ruch powrotny. Środowa sesja przekonuje nas, że wybicie w dół jest wiarygodne, bo poparte obrotami.