- Złożyliśmy do KPWiG projekt zmian jeszcze w listopadzie 2002 r. i wiemy już, że proponowane przez nas rozwiązania zostały wykorzystane - powiedział Mirosław Gruca, prezes FUA. Propozycje Fundacji zakładają, że klub inwestora będzie specjalnym zrzeszeniem osób fizycznych, powstałym na mocy umowy cywilnej. Jego aktywność nie będzie postrzegana jako działalność gospodarcza. Dzięki temu członkowie będą podlegać takim samym obowiązkom podatkowym, jak inwestorzy indywidualni. Nadzór nad działalnością klubów miałyby prowadzić domy maklerskie. Po podpisaniu stosownej umowy z brokerem, wspólnota mogłaby rozpocząć swoją działalność bez większych kosztów i formalności.
Będzie prościej i łatwiej
W Polsce funkcjonuje pięć klubów inwestora, założonych przez FUA. Skupiają 75 osób i działają przy ośrodkach akademickich. Ze względu na brak odpowiednich uregulowań prawnych Fundacja zdecydowała się prowadzić kluby w formie spółek komandytowych. - Prowadzimy rozmowy z kilkoma uczelniami na terenie całego kraju, w najbliższym czasie powstać więc mogą nowe kluby - zapowiedział M. Gruca. Jednocześnie zwraca uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, Fundacja stwarza możliwość otwarcia nowego klubu, ale inicjatywa musi wyjść ze strony zainteresowanych. - Dlatego też nie naciskamy - do założenia klubu muszą dojrzeć sami jego przyszli członkowie - stwierdził prezes FUA. Po drugie, po wejściu w życie nowego prawa, założenie i prowadzenie klubu będzie dużo prostsze i tańsze niż w przypadku spółki komandytowej. - Liczymy więc na rozpowszechnienie tej formy działalności - powiedział M. Gruca.
Powołaniem klubów zainteresowani są nie tylko studenci. - Są to często ludzie, którzy mają już jakieś doświadczenie na rynku kapitałowym, ale potrzebują wsparcia. Wykorzystując internet, kluby mogą być również dostępne dla mieszkańców mniejszych miejscowości - stwierdził prezes FUA. Zaznaczył, że na rozwoju tej formy działalności powinno zależeć domom maklerskim, gdyż kluby edukują i aktywizują środowisko inwestorów indywidualnych.
Różne strategie