- Przekazaliśmy komplet dokumentów holenderskiemu ministerstwu finansów, które miało porozumieć się ze stroną polską. Co do naszej aktualnej sytuacji finansowej, to na koniec 2002 roku znacznie poprawił się nasz wynik operacyjny, wykazujemy także zysk bilansowy - powiedziała wczoraj PARKIETOWI Lorri Morgan. Nie ujawniła jednak dokładnych danych. Według niej, środki uzyskane w 2001 r. z pożyczki konsorcjalnej w wysokości 1,6 mld euro poszły na spłatę kredytu zaciągniętego w 1999 r. (0,5 mld euro). Reszta trafiła na tzw. fundusz rozwoju, z którego miały być finansowane przejęcia firm.

Nie wiadomo jednak, dlaczego Eureko korzysta z pośrednictwa holenderskiego ministerstwa finansów. Z nieoficjalnych informacji uzyskanych przez PARKIET wynika, że nasz resort nie ma w zwyczaju zwracać się do swoich odpowiedników o potwierdzenie aktualnej sytuacji finansowej inwestora. Korespondencja prowadzona jest bezpośrednio z wnioskodawcą. Droga, którą wybrało Eureko, wydłuża więc tylko postępowanie, jakie toczy się w sprawie wydania zezwolenia na nabycie akcji uprawniających do przekroczenia progu 50% na WZA PZU. Ministerstwo Finansów ciągle czeka bowiem na dokumenty potwierdzające, że Eureko ma środki własne na nabycie tych akcji. Bez nich nie ma mowy o wydaniu zezwolenia.

Brak decyzji resortu finansów blokuje też działania ministra skarbu państwa. I tak kółko się zamyka. - Skarb Państwa zamierza szanować zawarte umowy. Czekamy obecnie na decyzję ministra finansów i dopiero po jej otrzymaniu podejmiemy dalsze działania prywatyzacyjne wobec PZU - powiedział wczoraj Sławomir Cytrycki, nowy minister skarbu. Z informacji PARKIETU wynika, że planowane jest spotkanie Eureko z ministrem Cytryckim. Jednak jego termin nie jest jeszcze znany.