W czwartek notowania na rynku naftowym wahały się początkowo w wąskim przedziale, po czym zaczęły spadać pod wpływem wiadomości o niespodziewanym wzroście zapasów ropy w USA. Pozytywnym zjawiskiem jest zwiększenie wydobycia przez OPEC, aby skompensować spadek spowodowany przez strajk w Wenezueli. Kraje członkowskie dostarczają teraz 25,4 mln baryłek dziennie, wobec 25 mln baryłek w grudniu. Ponadto przewodniczący tej organizacji Abdullah bin Hamad al-Attiyah zapewnił uczestników Światowego Forum Gospodarczego w Davos o gotowości dalszego zwiększenia wydobycia. W podobnym duchu wypowiedział się ambasador Arabii Saudyjskiej w USA. Tymczasem w Wenezueli pojawiła się szansa na wznowienie eksportu ropy wraz z podjęciem pracy przez część pilotów tankowców. Najpierw musieliby jednak przerwać strajk pracownicy przemysłu naftowego. W dalszym ciągu z czekano z niepokojem na raport kontrolerów ONZ, dotyczący irackich zbrojeń, który ma być przedstawiony w poniedziałek Radzie Bezpieczeństwa. W Londynie za baryłkę ropy Brent z dostawą w marcu płacono wczoraj po południu 29,85 USD, wobec 30,34 USD w środę.
Zdecydowane stanowisko prezydenta Busha w sprawie Iraku zwiększyło atrakcyjność złota, powodując wzrost jego notowań do najwyższego poziomu od sześciu lat. Po południu kruszec ten kosztował w Londynie 364,45 USD za uncję, wobec 361,85 USD w końcu sesji środowej.
Lekką skłonność do wzrostu wykazywała cena miedzi. Na giełdzie londyńskiej podniosła się ona w kontraktach trzymiesięcznych do 1700 USD za tonę, z 1699 USD dzień wcześniej.