- Członkowie RPP nie są w stosunku pracy wobec NBP, i to mimo faktu, że jak przyznali wiceprezesi banku centralnego, w pewnym okresie tak ich traktowali - wyjaśniła sędzia Małgorzata Micorek--Wagner. - Jest to raczej niepracownicze zatrudnienie typu ustrojowego, podobne do tego, jakie obejmuje posłów i senatorów.
Zgodnie z przepisami, członkowie RPP zarabiają tyle, ile wiceprezesi Narodowego Banku Polskiego. Jednak, jak się okazało na początku 2001 r., podczas debaty o NBP w Sejmie, wiceprezesi banku centralnego otrzymują ponad 33 tys. zł, a pierwszy wiceprezes - 36 tys. Sześciu członków Rady Polityki Pieniężnej, którzy dostają wynagrodzenie w wysokości 24 tys. zł, uznało, że dostają w takim razie mniej niż wynika z zapisów ustawowych i zażądali od banku centralnego wyrównania zaległych pensji. Cezary Józefiak, Bogusław Grabowski, Jerzy Pruski, Wiesława Ziółkowska, Dariusz Rosati i Grzegorz Wójtowicz skierowali do sądu pozew, w którym zażądali po 325 tys. zł wyrównania. NBP bronił się, że członkowie RPP dostają wynagrodzenie na poziomie podstawowej pensji wiceprezesów, którzy otrzymują także m.in. premie i nagrody, przysługujące tylko pracownikom banku centralnego. A członkowie Rady nie są pracownikami NBP - przekonywali prawnicy banku centralnego. I to stanowisko podzielił warszawski Sąd Okręgowy.
Wyrok nie jest prawomocny i można się od niego odwołać. Czy szcześcioro członków RPP skorzysta z tej możliwości? Na ogłoszeniu wyroku byli nieobecni, a ich pełnomocnik Rafał Kasperski, pytany o odwołanie, stwierdził, że decyzję podejmie po naradzie ze swoimi klientami.
Wyrok Sądu Okręgowego, o ile nie wpłynie do niego odwołanie do wyższej instancji, będzie miał jeszcze inne konsekwencje dla członków Rady Polityki Pieniężnej.
- Sąd zdaje sobie sprawę z konsekwencji uznania, że członkowie RPP nie są pracownikami NBP, obejmujących np. brak ubezpieczenia społecznego, ale sprawą sądu nie jest naprawianie prawa, lecz rozstrzyganie sporów w myśl obowiązujących przepisów - powiedziała sędzia M. Micorek-Wagner.