Na warszawskiej giełdzie przebieg sesji zdominowały dwa sektory: banki i informatyka. O ile pierwszy z nich był głównym motorem napędowym zniżek, o tyle drugi niewiele ucierpiał podczas pogorszenia koniunktury. Biorąc pod uwagę, że jedną z cech pozwalających stwierdzić obecność trendu zniżkowego na giełdzie jest szerokość rynku podążającego w dół, utrwalenie negatywnej tendencji można uzależnić od dalszego zachowania walorów z branży informatycznej. Jeśli i one dołączą do słabo spisujących się banków, coraz bardziej prawdopodobny stanie się atak WIG20 na poziom 1040 pkt.
Zastanówmy się zatem nad przyczynami wzrostu zainteresowania akcjami z sektora informatycznego. Niewątpliwie, pojawiło się w ostatnim czasie wiele pozytywnych informacji, m.in. wartość podpisanych kontraktów na 2003 r., możliwość uczestniczenia w programie offsetowym, zaproponowanym przez Lockheed Martin, czy korzyści z obsługi programów unijnych. Istotnym czynnikiem było też przekonanie, że w bieżącym roku wzrost PKB będzie wspomagany przez zwiększanie wydatków inwestycyjnych w przedsiębiorstwach. Nie można jednak przy tym pominąć faktu, że spółki informatyczne zostały bardzo mocno przecenione w III kwartale ub.r. i w mniejszym stopniu niż banki uczestniczyły w jesiennym ożywieniu. Przez to stały się relatywnie tańsze, co przy powracających problemach banków ze złymi długami i zawężającymi się wraz ze spadkiem stóp procentowych marżami, czyniło z nich dość atrakcyjny "towar zastępczy". Czynniki nie są wystarczające, aby dać impuls trwałej i stabilnej tendencji. Coraz częściej można spotkać opinie, że prognozowane 3-3,5% tempo wzrostu PKB jest niezbyt realnym planem. Do tego spadające ceny banków powodują, że teraz to branża informatyczna staje się relatywnie droższa, co w dłuższym terminie działa na jej niekorzyść.
Raport inspektorów ONZ
Trwający sezon publikacji wyników za ostatni kwartał ub.r. pokazuje, że inwestorzy obecnie przywiązują dużo większe znaczenie do perspektyw spółek na rok bieżący, niż do ich przeszłych dokonań. Te, niestety, nie są zachęcające, co przy rosnącym zagrożeniu wojną w Iraku skłania do wyprzedaży akcji. W poniedziałek zostanie przedstawiony raport inspektorów ONZ na temat wyników ich kontroli arsenału zbrojeniowego Husajna. Wszelkie informacje o tym, że posiada on broń masowego rażenia, wpłyną negatywnie na rynki. Ale nie jest pewne, czy opinia przeciwna im na dłużej pomoże, gdyż z ostatnich wypowiedzi administracji amerykańskiej można wnioskować, że pytanie w kwestii ataku na Irak brzmi raczej kiedy, niż czy. Co gorsza, wśród niektórych państw NATO nie ma zgody na taki krok. Analizuje się go w kontekście narastającego problemu z finansowaniem przez Amerykę dużego deficytu handlowego. Problem ten zbiega się w czasie z rosnącym deficytem budżetowym i niskimi stopami procentowymi, utrudniającymi przyciągnięcie odpowiedniej ilości kapitału. Jeśli ciężar walki z Irakiem spadnie tylko na USA, doprowadzi to do powiększenia dziury w budżecie, co tylko zaostrzy inne problemy.
Złe dane doprowadzą