Jak widać, jest to mieszanka dobrych i złych wiadomości. W odróżnieniu od innych obserwatorów sceny politycznej, nie przewiduję ani rewolty społecznej, ani dużych wstrząsów politycznych. Polskie aktywa będą trzymały cenę. Ale nie liczmy na znaczną poprawę stanu gospodarki. Hucznie przepowiadane ożywienie nadejdzie w bólach. Dochody wzrosną nieznacznie, a konsumpcja jeszcze mniej.
Jestem pesymistą również, gdy mowa o znaczących zmianach strukturalnych w gospodarce. Przepowiadam zastój w prywatyzacji i dopiero pierwsze przymiarki do reformy podatkowej. Zapomnijmy o sanacji finansów publicznych w 2003 roku. Euforia wygranego referendum znowu podetnie skrzydła inicjatywom proaktywnej polityki transformacji.
Polska gospodarka tkwi w marazmie spowolnienia cyklicznego, ale też jest paraliżowana brakiem wyraźnie określonej linii przeciwdziałania recesji. Rząd jest niechętny prywatyzacji i kapitałowi zagranicznemu oraz faworyzuje monopolistyczne utrzymanie państwowej własności nad całymi sektorami (cukier, stal, energia). Propodażowe cięcia podatków bezpośrednich, by stymulować inwestycje prywatne, wydają się filozoficznie nie do przyjęcia nie tylko przez koalicję rządzącą, ale też przez innych. Kapitalizm wychodzi z mody jako forma wydajnej i społecznie sprawiedliwej organizacji gospodarczej. Nie wróży to dobrze.
Mam wrażenie, że niewielu Polaków zdaje sobie sprawę, jak znacznie pogorszyła się pozycja kraju w świecie w ciągu ostatnich lat. W zestawieniach indeksów wolności gospodarczej, konkurencyjności międzynarodowej czy stopnia korupcji Polska jest bliżej końca niż czołówki grupy krajów transformacji. Jest też jednym z biedniejszych państw kontynentu. Żywię nadzieję, że siły polityczne przebudzą się z letargu i przełamią inercję. Nic tak nie poprawia nastroju i nie budzi nadziei, jak rozpoczęcie pracy i wiara w słuszność działania.
W tym kontekście mam też swój własny "koncert życzeń" na 2003 rok. Jest to dziesięć dezyderatów, których urzeczywistnienia chciałbym doświadczyć. To mój mały wkład w pozytywne myślenie i działanie.
1. Odstąpienie od zamysłu jak najwcześniejszego przyjęcia euro jako waluty krajowej.