Akcje europejskich spółek nieprzerwanie od kilku dni spadają, a dolar słabnie wobec euro na skutek coraz bardziej powszechnego przekonania, że Stany Zjednoczone zaatakują Irak. Wiele spółek, od Allianza po Lufthansę, informuje w komunikatach, że strach przed wojną zmniejsza wydatki konsumpcyjne i nakłady inwestycyjne w przedsiębiorstwach. Jednocześnie inflacja w strefie euro przekracza poziom 2%, wyznaczony przez EBC.
- Jest bardzo ważne, że banki centralne przyczyniają się do umocnienia ogólnego zaufania i nie zaczynają angażować się w bieżące wydarzenia. Mogłoby to przynieść odwrotne skutki - powiedział Issing w wywiadzie telewizyjnym. Zdaniem EBC, inflację w grudniu wywindowały ceny energii i hoteli, a do czerwca powinna ona spaść poniżej zakładanych 2%. Bank przewiduje przyspieszenie wzrostu gospodarczego w drugim półroczu, a dla całego bieżącego roku prognozuje tempo w wysokości 1,8%.
Otmar Issing, który przed przejściem do EBC był głównym ekonomistą Bundesbanku, nie zgodził się w cytowanym wywiadzie z opinią, że spadające kursy akcji powinny zmusić do działania banki centralne. - Wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że kształtowanie kursów akcji nie powinno być celem banków centralnych. Powodowałoby to bowiem błędne postępowanie inwestorów i wywoływało fałszywe oczekiwania - powiedział Issing.