Ewa Freyberg, wiceminister gospodarki i pracy, powiedziała, że jeżeli winiet nie będzie, w budżecie trzeba będzie szukać dodatkowych pieniędzy, które pozwolą wykorzystać przyznane Polsce przez Unię Europejską fundusze strukturalne. - Z naszych wyliczeń wynika, że jeżeli wejdą winiety na samochody osobowe, w budżecie zabraknie ok. 900 mln euro, abyśmy mogli w pełni wykorzystać przyznane przez UE fundusze strukturalne. Tych brakujących pieniędzy będziemy szukać poprzez powiązanie już wydatkowanych środków z inwestycjami, które będzie można realizować ze środków unijnych - powiedziała nam Ewa Freyberg. A co będzie jeżeli winiety nie wejdą w życie i dziura jeszcze się powiększy? - Pieniędzy trzeba będzie szukać gdzie indziej. Na razie tego nie zamierzamy robić, bo, z tego co wiem, prace nad winietami trwają w normalnym trybie - mówi wiceminister gospodarki.
Tymczasem w ubiegłym tygodniu sejmowe biuro legislacyjne zarzuciło ustawom autostradowym niekonstytucyjność i niezgodność z prawem europejskim. Trybunał Konstytucyjny mógłby zakwestionować przepis ułatwiający wywłaszczanie właścicieli działek pod budowę dróg - od decyzji o wywłaszczeniu można odwoływać się do sądu, ale nie spowoduje to wstrzymania prac budowlanych. Poza tym, gdyby ustawy weszły w życie w obecnym kształcie, mielibyśmy do czynienia z pobieraniem trzech różnych opłat za korzystanie z dróg (podatek drogowy w cenie paliwa, opłata za korzystanie z autostrady i teraz winiety), co w opinii biura legislacyjnego jest sprzeczne z dyrektywami unijnymi. Komisja Infrastruktury, w której obecnie znajdują się ustawy, postanowiła zatem przerwać nad nimi prace do czasu zapoznania się z niezależnymi opiniami ekspertów, przygotowanymi na zamówienie marszałka Sejmu.
Ekspertyzy te marszałek Marek Borowski miał przedstawić wczoraj podczas spotkania z przedstawicielami resortu i Komisji Infrastruktury oraz prawnikami. Do czasu zamknięcia tego wydania PARKIETU spotkanie jeszcze się nie zakończyło.