ABN Amro poinformował właśnie, że pożyczył dwóm innym zagranicznym bankom 14,5 mld jenów (122 mln USD), stosując ujemne oprocentowanie, a więc dopłacając im za to, że wzięli kredyty. Stopa spadła do minus 0,01%, co oznacza, że bank, który wziął kredyt overnight w wysokości biliona jenów, następnego dnia musi zwrócić o 274 tys. jenów mniej. - Bank Japonii wprowadził do systemu bankowego mnóstwo pieniędzy, i było tylko kwestią czasu, kiedy stopa overnight spadnie poniżej zera - powiedział agencji Bloomberga Shin Nagai, szef wydziału skarbowego tokijskiego oddziału ABN Amro. Bank ten wciąż jednak zarabia na overnightowych kredytach w jenach, gdyż stopa, po której pożycza dolary, jest niższa jeszcze o 10 pkt. bazowych.

Bank centralny od 2001 r. zwiększył trzykrotnie, do 1,2 bln jenów, swoje miesięczne zakupy obligacji rządowych od instytucji finansowych. Chciał w ten sposób zachęcić banki, które od sześciu lat nie mogą zwiększyć akcji kredytowej, do udzielania pożyczek konsumentom i spółkom. Nie mogąc znaleźć chętnych na te dodatkowe pieniądze, niektóre banki musiały uciec się do stosowania ujemnego oprocentowania.

Ustalając stopę procentową na poziomie bliskim zera i zalewając system finansowy gotówką Bank Japonii próbuje uchronić tamtejszą gospodarkę przed czwartą już w ciągu 10 lat recesją i pomóc bankom uginającym się pod ciężarem ponad 400 mld USD nieściągalnych kredytów. Jeszcze w marcu 2001 r. bank centralny zapowiedział, że będzie zwiększał limit trzymanych w nim depozytów instytucji finansowych, by w ten sposób obniżyć podstawową stopę procentową do zera. Ponieważ depozyty te nie dają żadnych odsetek, BOJ ma nadzieję, że banki wykorzystają je na udzielanie nowych kredytów.

Od tego czasu bank centralny trzykrotnie podniósł ów limit, do 20 bln jenów, zwiększając w tym celu zakupy bonów skarbowych i obligacji od instytucji finansowych. W rezultacie limit ten pięciokrotnie przewyższa poziom rezerw, które banki zobowiązane są trzymać w BOJ.