Reklama

Nie grozi nam spadek konsumpcji

Rząd Niemiec obniżył wczoraj prognozę wzrostu gospodarczego na ten rok. Jeden z powodów to spadek konsumpcji związany z groźbą wybuchu wojny z Irakiem. - W Polsce popyt nie powinien się zmniejszyć, chyba że konflikt okaże się długotrwały - twierdzą tymczasem ekonomiści.

Publikacja: 30.01.2003 08:09

W tym roku wzrost gospodarczy w Polsce powinien wynieść między 2,4% a 3,3% - wynika z prognoz Reutersa. Bardziej optymistyczne jest tylko Ministerstwo Finansów, które spodziewa się wzrostu PKB o 3,5%.

Ekonomiści stawiają przede wszystkim na odbicie w inwestycjach, które mają być głównym motorem ożywienia gospodarki. Podstawowym zagrożeniem jest natomiast przedłużająca się recesja gospodarcza na świecie, zwłaszcza w USA i w Europie. Nie należy natomiast obawiać się, aby sam wybuch konfliktu zbrojnego w Iraku drastycznie obniżył popyt na polskim rynku.

- Jedynym czynnikiem, który mógłby ograniczyć konsumpcję, jest wzrost cen ropy: jeżeli będziemy więcej płacić za paliwo, to mniej środków zostanie nam na inne wydatki - twierdzi Jacek Wiśniewski, szef działu prognoz i analiz w Pekao. - O wojnie w Iraku mówi się już od dłuższego czasu, ale nie sądzę, aby przełożyło się to na poziom popytu w Polsce - dodaje. Jego zdaniem, do znaczącego ograniczenia zakupów mogłoby dojść, ale dopiero wtedy, gdyby konflikt się przedłużył.

W tym tygodniu bank Pekao obniżył prognozę wzrostu gospodarczego Polski na zeszły rok z 1,3% do 1,2%. Główny powód to gorsze wyniki grudniowej produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. Szacunki innych ekonomistów mówią o wzroście na poziomie 1,2-1,4%. Dziś dane o PKB za 2002 r. opublikuje GUS.

W opinii Marka Zubera, niezależnego ekonomisty, jeżeli wojna w Iraku zostanie przeprowadzona szybko i zakończy się zwycięstwem Amerykanów, to powinno mieć to pozytywny wpływ na naszą gospodarkę. - Sytuacja na świecie ustabilizuje się, a to spowoduje poprawę nastrojów inwestycyjnych i odwrót od najbezpieczniejszych lokat, takich jak np. złoto. Gdy konsumenci przestaną czuć się zagrożeni, to będą więcej kupować -mówi M. Zuber. - Dotyczy to przede wszystkim Stanów Zjednoczonych, ale jeśli tam koniunktura się poprawi, to przełoży się to na inne rynki - dodaje.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem, zagrożenie dla konsumpcji może się natomiast pojawić, jeżeli wojna będzie się przedłużać. - Najczarniejszy scenariusz to rozszerzenie się konfliktu na inne regiony i użycie broni masowego rażenia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama