Cena ropy naftowej wzrosła wczoraj po informacji Departamentu Energetyki o spadku zapasów tego surowca w Stanach Zjednoczonych. Poziom zgromadzonej surowej ropy zmniejszył się o pół miliona baryłek, do 273,3 mln, a więc o 0,2%. Spadły też zapasy benzyny i oleju opałowego, gdyż rafinerie zmniejszyły produkcję. Analitycy ankietowani przez Bloomberga spodziewali się spadku amerykańskich zapasów o 1,3, do 2,1 mln baryłek. Ponieważ zniżka okazała się mniejsza, rynek zareagował na to dość spokojnie i cena ropy Brent na giełdzie w Londynie rano spadła o 33 centy na baryłce w stosunku do wtorkowego zamknięcia, a po południu wzrosła do 30,79 USD, a więc była o 52 centy wyższa niż dzień wcześniej. W ciągu minionych dwóch miesięcy ropa zdrożała o 22%. Główne przyczyny takiej zwyżki to wstrzymanie przez strajk dostaw z Wenezueli, która dla USA była czwartym co do wielkości eksporterem tego surowca i coraz większe prawdopodobieństwo wybuchu wojny w Iraku.
Cena złota znowu zbliżyła się do poziomu najwyższego od sześciu lat, gdyż nadal słabł dolar. Notowania na Wall Street zaczęły się od spadków, a rosnące obawy o wojnę na Bliskim Wschodzie zwiększyły popyt ze strony inwestorów preferujących tzw. bezpieczne lokaty, za jaką uchodzi ten szlachetny kruszec. W tym roku złoto zdrożało już o 7%, a w ubiegłym jego cena wzrosła prawie o jedną czwartą. Na popołudniowym fixingu w środę za uncję kruszcu płacono na londyńskiej giełdzie 369,90 USD, czyli prawie o 0,5% więcej niż dzień wcześniej.
Miedź także zdrożała wczoraj na Londyńskiej Giełdzie Metali i za jej tonę płacono po południu 1683 USD, czyli o 10 USD więcej niż na wtorkowym zamknięciu.