Reklama

Powrót do bessy coraz bliżej

Zapoczątkowana jesienią 2002 roku na największych światowych rynkach akcji korekta bessy powoli dobiega końca. Niektóre indeksy, jak na przykład londyński FT-SE 100, już spadły poniżej ukształtowanych wtedy dołków. Z punktu widzenia analizy technicznej w dalszym ciągu spółki technologiczne prezentują się lepiej od firm zaliczanych do starej ekonomii.

Publikacja: 01.02.2003 08:34

Sytuacja techniczna amerykańskich rynków akcji staje się coraz jaśniejsza. Jeśli uznać, że najbardziej reprezentatywnym indeksem jest S&P 500, to powrót do bessy jest tuż-tuż. Po nieudanej próbie wybicia w górę z trendu bocznego, wartość wskaźnika regularnie spada. Od szczytu z 14 stycznia (930 pkt.) do czwartkowego zamknięcia S&P 500 stracił 90 punktów. Oznacza to, że w ramach średnioterminowego trendu bocznego (który rozpoczął się w lipcu 2002 roku) indeks pokonał już większą część dystansu między górnym a dolnym ograniczeniem konsolidacji.

Decydujące 800 punktów

W okolicach 800 punktów rozegra się decydująca batalia o dalszy kierunek trendu. Wiele wskazuje, że już za pierwszym podejściem dojdzie do wybicia w dół. Przekonuje o tym przebieg trwającej już ponad pół roku korekty. Wykres indeksu zatrzymał się niemal dokładnie na poziomie dołka z września 2001 roku, który jest kluczowym oporem w perspektywie długoterminowej. Korekta ma płaski charakter i jak z reguły nakazuje w takich przypadkach teoria Elliotta, składa się z trzech części (inna sprawa, że teoria ta daje praktycznie nieograniczone możliwości przedłużenia trendu horyzontalnego). To sugeruje, że zwyżka z początku stycznia stanowi ostatni akord tej korekty.

Na wykresie tygodniowym obecny spadek dotarł już do poziomu, na którym ukształtował się dołek w lipcu zeszłego roku. Kontynuacja zniżek pogrzebie szansę na zbudowanie na wykresie odwróconej głowy z ramionami, która dałaby posiadaczom akcji nadzieję na osiągnięcie zysku w najbliższym czasie. Teraz pozostaje im już tylko liczyć na podwójne dno. Zapewne jednak, zgodnie z teorią analizy technicznej, konsolidacja okaże się tylko przerwą w bessie, a nie początkiem nowego trendu.

Nasdaq jeszcze walczy(ł)?

Reklama
Reklama

Na trochę innym etapie trendu znajdują się spółki technologiczne. Indeks Nasdaq Composite wciąż jeszcze balansuje na granicy dwumiesięcznego trendu bocznego, który stanowi zakończenie ostatniej fali wzrostowej. S&P 500 z analogicznej konsolidacji wybił się w dół już w zeszłym tygodniu. Jednak być może już na piątkowej sesji przewaga spółek technologicznych zniknie. Wybicie z konsolidacji odbije się zapewne echem także na polskim rynku akcji, gdzie zniwelowana zostanie przewaga spółek informatycznych nad sektorem bankowym.

Wydaje się, że bez względu na krótkoterminowe różnice w wykresach obydwu indeksów, żaden z nich nie uniknie spadku do zeszłorocznego dołka. Dla Nasdaq Composite minimum to znajduje się na poziomie 1114 pkt. Na razie trend średnioterminowy, podobnie jak w przypadku S&P 500, ma kierunek boczny.

Europa już na dnie

Jeśli uznać indeksy europejskie za wskaźnik wyprzedzający koniunkturę na giełdach amerykańskich, to na razie szansa na utrzymanie się ponad zeszłorocznym minimum jest połowiczna. Londyński FT-SE 100 bez trudu przełamał wsparcie znajdujące się na poziomie 3671 pkt., natomiast niemiecki DAX na razie utrzymuje się ponad 2600 pkt. Francuski CAC-40 do październikowego dołka jeszcze nie dotarł.

Najbardziej chyba reprezentatywny dla koniunktury na giełdach europejskich Dow Jones Euro Stoxx wzrastał w mijającym tygodniu przez 3 kolejne sesje, zyskując prawie 4%. Ponieważ odbicie to miało miejsce na wysokości minimum z października zeszłego roku, pozostał jeszcze cień nadziei na utrzymanie na rynku europejskim średnioterminowego trendu bocznego. Z tym, że zwyżka miała miejsce po 9 kolejnych spadkowych sesjach, w czasie których indeks stracił 15%. Gwałtowny charakter wzrostu sugeruje, że ma on korekcyjny charakter. Nawet jeśli wniosek ten jest błędny i na rynkach europejskich dojdzie do zmiany trendu krótkoterminowego na wzrostowy, to jeszcze jeden test wsparcia na 2150 pkt. wydaje się nieunikniony.Japonia też się trzyma

Na spadki na światowych rynkach akcji w miarę spokojnie reaguje giełda w Tokio. Nikkei 225 od października zeszłego roku utrzymuje się w trendzie horyzontalnym. W ostatnich dniach po raz trzeci testowane jest dolne ograniczenie tej tendencji (8300 pkt.). Na razie test ten pozostaje nie rozstrzygnięty. Wprawdzie w piątek udało się przerwać serię pięciu kolejnych spadków, co sugerowałoby, że przewagę na rynku zyskuje popyt, ale wzrost wyniósł zaledwie 0,3%. Indeks dzieli od wybicia w dół ledwie 40 punktów, a na wykresie tygodniowym piątkowe zamknięcie wypadło na najniższym poziomie od marca 1983 roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama