Różnica między sumą ulokowaną przez zagranicę w polskich akcjach, a kwotą wycofaną z naszego rynku wyniosła w grudniu 135 mln USD - wynika z danych NBP. Po raz ostatni dodatnie saldo w zagranicznych inwestycjach portfelowych mieliśmy w maju ub.r., ale było ono znacznie niższe i wyniosło 29 mln USD.
Duży napływ kapitału w grudniu zaważył na wynikach za czwarty kwartał: zagranica kupiła za 24 mln USD naszych akcji więcej niż sprzedała. W trzech pozostałych kwartałach sprzedający przeważali nad kupującymi. W całym 2002 r. saldo zagranicznych inwestycji portfelowych w polskie akcje było ujemne. Wyniosło 561 mln USD - prawie dwukrotnie więcej niż rok wcześniej.
Jednym z powodów grudniowego napływu kapitału mogła być sprzedaż akcji Telekomunikacji Polskiej przez podmioty kontrolowane przez Skarb Państwa (BGK, BGŻ i ARP), które wcześniej zostały dokapitalizowane walorami operatora. Na rynek trafiły papiery o wartości przeszło 850 mln zł. Według nieoficjalnych szacunków, ok. 70% oferty trafiło w ręce inwestorów zagranicznych. Daje to kwotę ok. 150 mln USD. Pod koniec ub.r. miały też miejsce inne quasi-oferty, podczas których akcji pozbywali się inwestorzy strategiczni albo same spółki (m.in. Kęty, Amica).
- Większy napływ kapitału zagranicznego jest efektem sprzedaży na giełdzie "uwolnionych"akcji TP SA. Była to jedna z największych tego typu transakcji na naszym rynku - twierdzi Jacek Radziwilski, szef działu analiz w DB Securities. Zwraca on również uwagę, że w czwartym kwartale zwiększyła się aktywność na warszawskiej giełdzie globalnych funduszy emerging markets. - Ale czynnik ten miał dużo mniejsze znaczenie - mówi analityk. W jego opinii, takie fundusze są nadal "niedoważone" jeśli chodzi o inwestycje w polskie akcje.
W opinii specjalistów, udana sprzedaż walorów Telekomunikacji Polskiej świadczy o tym, że głównym problemem naszego rynku nie jest w tej chwili brak popytu, tylko podaży. - Po rozsądnej cenie zaoferowano dobry towar. Powodzenie oferty dobrze wróży przyszłym emisjom publicznym - mówi Piotr Kamiński, wiceprezes GPW. - Skarb Państwa mógłby to wykorzystać i szybciej sprzedać swoje udziały w innych spółkach - dodaje.