Dziś dywidenda jest obłożona 15-proc. podatkiem. Płaci go - jako płatnik - spółka. W ten sposób, uważają przeciwnicy tego rozwiązania, nakłada się dodatkową daninę na wcześniej już opodatkowany dochód firmy. Mamy więc sytuację, że przedsiębiorstwo najpierw płaci 27-proc. podatek dochodowy, a potem 15-proc. od wypłacanej dywidendy.
- Ten podatek jest absolutnie niekorzystny, a jego ściąganie nie przynosi budżetowi oszałamiających zysków. Ta konstrukcja jest nieuzasadniona. Dobry przykład idzie z USA. Powinniśmy podążać w tym samym kierunku - mówi Marek Świętoń z ING Investment Management.
Według Alfreda Adamca, doradcy inwestycyjnego, likwidacja opodatkowania dywidend mogłaby przyczynić się do zmiany podejścia inwestorów indywidualnych do lokowania na giełdzie. Jak mówi, dziś interesuje ich przede wszystkim wzrost kursów akcji. Programy dywidendowe mają drugorzędne znaczenie. Tymczasem gdyby spółki miały motywację do tworzenia planów regularnych wypłat z zysku, mogłoby to przyciągnąć na rynek nowych graczy. - To mogłaby być konkurencja dla lokat bankowych - uważa Alfred Adamiec.
O tym, że podatek od dywidendy nie służy gospodarce, są przekonani także prawnicy i ekonomiści, z którymi rozmawialiśmy. - To jest bezsprzecznie złe rozwiązanie. Mamy do czynienia z pewnego rodzaju formą podwójnego opodatkowania, bo za osobą prawną zawsze stoją osoby fizyczne. To jest jeden z głównych argumentów przeciwników tego podatku w USA - mówi Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.
Prezydent USA George Bush zapowiedział kilka tygodni temu zniesienie opodatkowania dywidend, co ma zachęcić Amerykanów do inwestowania na rynku akcji i zwiększyć zasobność ich portfeli. W ciągu 10 lat budżet straci na tym 364 mld dolarów, jednak dzięki temu akcje mają szybko podrożeć.