Reklama

Za wcześnie na podatek na giełdzie

Z Andrzejem Kinastem, prezesem firmy audytorskiej Grant Thornton Polska, rozmawia Marek Chądzyński

Publikacja: 07.02.2003 08:17

Czy system podatkowy jest dziś neutralny wobec rynku kapitałowego?

Nie jest, a przejawia się to zwolnieniem niektórych rodzajów inwestycji z podatków dochodowych. Wprowadzenie tych ulg było ukłonem wobec tworzącego się rynku. Pytanie, czy już nadszedł czas, żeby podatek wprowadzić.

A nadszedł?

Moim zdaniem, jest na to za wcześnie. Jeśli do tego dojdzie, to trzeba liczyć się z tym, że inwestorzy będą przed rozpoczęciem roku, w którym ten podatek zostanie wprowadzony, dokonywali karkołomnych operacji - np. zaczną sprzedawać akcje, by potem je kupić i mieć nowe ceny bazowe do rozliczeń. Podatek od zysków z akcji będzie miał niewątpliwie wpływ na giełdę. Możemy mieć falę wyprzedaży. Na razie jednak jest więcej pytań niż odpowiedzi w tej sprawie. Np. nie wiadomo, jak będą rozliczane straty na akcjach. Odpowiedź na pytanie, czy już czas na podatek od giełdy, musi być poprzedzona stwierdzeniem, jakie są priorytety w prowadzeniu polityki podatkowej rządu. Czy chce on wspierać inwestycje, czy też raczej jego nadrzędnym celem są wpływy do budżetu.

Co wynika z dotychczasowych działań rządu?

Reklama
Reklama

Mamy rozdźwięk. Z jednej strony minister gospodarki i pracy Jerzy Hausner zapowiada pobudzanie gospodarki, z drugiej - resort finansów pracuje nad rozwiązaniami, które będą przeszkadzać w gromadzeniu kapitału.

Być może jednak poprawią sytuację budżetową.

Nie sądzę. Podatek dochodowy od zysków z akcji nie da państwowej kasie zbyt dużych pieniędzy. Za to dodatkowo będzie dyskryminował krajowych inwestorów.

Środowisko inwestorów giełdowych wskazuje także na inne obciążenie. Ich zdaniem, niesprawiedliwy i szkodliwy jest podatek od dywidendy, bo powoduje, że inwestorom nie zależy na planach dywidendowych firm. A przez to nie traktują giełdy jako sposobu na systematyczne oszczędzanie.

Brak planów dywidendowych w spółkach to może być efekt polityki rządu. Ale z drugiej strony trudno powiedzieć, czy po zniesieniu tego podatku firmy zaczną chętniej je tworzyć. Często mamy przecież do czynienia ze zjawiskiem świadomego generowania kosztów, by uniknąć dochodów do opodatkowania. Np. przez ustalanie wysokich wynagrodzeń dla kadry zarządzającej. Niedobrze, jeśli system podatkowy wspomaga takie działania. To poważny błąd władz. Nie chcę powiedzieć, że tak jest w Polsce, ale to mogłoby tłumaczyć zachowania niektórych przedsiębiorstw, również giełdowych. To jest zresztą patologia, która występuje wszędzie. Nie może być tak, że przedsiębiorcy uważają, że lepiej jest wydać 100 zł, żeby nie zapłacić 27 zł podatku, niż go uiścić i mieć 73 zł zysku.

Czy zmniejszenie ciężarów podatkowych może temu zapobiec?

Reklama
Reklama

Jeśli uznajemy, że trzeba zwiększać skłonność do oszczędzania albo wspomagać rozwój inwestycji, to powinniśmy wprowadzić odpowiednie mechanizmy, które to umożliwią. To jest rola rządu. Ma do tego instrumenty, także podatkowe.

Co się stanie, jeśli inwestorzy odwrócą się od rynku kapitałowego?

Jest niebezpieczeństwo, że np. plany prywatyzacyjne nie zostaną zrealizowane. Dotyczy to zwłaszcza projektów, którego zakładają publiczną ofertę akcji. Nie ulega wątpliwości, że drobni inwestorzy powinni brać w nich udział. Sprzedaż dużych państwowych firm nie powinna być traktowana też po części jako lekcja zasad gospodarki rynkowej.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama