Gubernator Banku Anglii i jego ośmiu współpracowników z Komisji Polityki Pieniężnej obniżyli podstawową stopę procentową o 25 pkt. bazowych, do 3,75%. Była to pierwsza redukcja od listopada 2001 r. W jej wyniku koszty kredytu są w Wielkiej Brytanii najniższe od 1955 r. - Na najbliższe dwa lata perspektywy wzrostu popytu, zarówno światowego, jak i krajowego, są nieco gorsze niż wcześniej zakładano - stwierdził bank w oświadczeniu dla prasy.
Tempo wzrostu brytyjskiej gospodarki było w ub.r. najwolniejsze od 10 lat. Wartość usług, które mają największy udział w tworzeniu produktu krajowego brutto, rośnie coraz wolniej, a zamówienia dla przemysłu zmniejszają się.
Z 29 ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberga tylko jeden przewidział obniżkę stóp w Wielkiej Brytanii. George Buckley z Deutsche Bank uzasadnił swoją prognozę tym, że: - Produkcja spada, kursy akcji zniżkują, a inflacja jest niewielka. Główny indeks londyńskiej giełdy stracił już w tym roku 7,5%, a w zeszłym jego wartość zmniejszyła się o 24%.
Brytyjski bank centralny w przyszłym tygodniu opublikuje kwartalne prognozy wzrostu gospodarczego i inflacji. W listopadowym raporcie przewidywał, że przez większość roku inflacja będzie przewyższała docelowy limit, wynoszący 2,5%. I rzeczywiście, w grudniu wzrosła do 2,7%. W najbliższych miesiącach można jednak spodziewać się wolniejszego wzrostu sprzedaży detalicznej i zahamowania wzrostu cen domów.
Siedem redukcji stóp przeprowadzonych w 2001 r., w sumie o 2 pkt. proc., zachęciło klientów do zwiększenia wydatków konsumpcyjnych i spowodowało gwałtowny wzrost cen domów. W styczniu zwiększyły się one najbardziej od 1991 r. Między innymi dlatego prawie nikt nie spodziewał się kolejnej obniżki stóp procentowych w Wielkiej Brytanii.