Według badań National Conference of State Legislatures, przeprowadzonych wśród szefów stanowych biur budżetowych, co najmniej 36 stanów będzie musiało poradzić sobie w roku fiskalnym 2004 (zaczynającym się przeważnie 1 października br.), z łącznym deficytem w wysokości 68,5 mld USD. To tylko część wyliczeń, bo 11 stanów nie przygotowało jeszcze szacunków na przyszły rok.
Tylko w tym roku w 36 stanach niedobory w kasach wyniosą prawie 26 mld USD. Trzynaście pozostałych stanów i Dystrykt Kolumbii (miasto Waszyngton) nie odnotują deficytu, a stan Tennesee nie udzielił na ten temat żadnej informacji.
W sumie szacunki deficytów budżetowych zwiększyły się o ponad 50% w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Największy skok odnotuje Kalifornia, gdzie deficyt z 8,5 mld USD w 2003 r. zwiększy się do 26,1 mld USD w roku przyszłym. Inne duże stany przeżywają podobne kłopoty: w Nowym Jorku prognozuje się wzrost deficytu z 2,5 mld USD do 9,5 mld USD, w Teksasie z 1,7 mld USD do 3,7 mld USD, a w Illinois z 0,6 mld USD do 3,5 mld USD.
Większość przeżywających kłopoty finansowe stanów będzie musiała podnieść podatki - dochodowe, od sprzedaży lub od nieruchomości. Plany zwiększenia obciążeń fiskalnych rozważane są w 24 stanach. Przewiduje się także głębokie cięcia w nakładach na oświatę (9 stanów), szkolnictwo wyższe (13), opiekę zdrowotną (13) i system więziennictwa (9).
Zaproponowany w tym tygodniu przez prezydenta George'a W. Busha projekt budżetu federalnego przewiduje zwiększenie dotacji do budżetów stanowych zaledwie o 12,7 mld USD, przeznaczonych w większości na pokrycie kosztów opieki zdrowotnej. Także w budżecie federalnym dziura będzie ogromna i według Białego Domu wyniesie 307 mld USD. Jednak według niezależnych ekonomistów, niedobór ten będzie większy i osiągnie 400 mld USD.