Reklama

Biegnij Forest! Biegnij!

Publikacja: 07.02.2003 09:09

Od jakiegoś czasu obserwuję giełdowe fora dyskusyjne. Na listach można znaleźć wszystko: od wyników spółek poprzez komentarze i prognozy giełdowe, aż po długości skoków Adama Małysza czy też dość sugestywnie wyrażane opinie na temat niektórych polityków z Ministerstwa Finansów.

Listy pozwalają doskonale ocenić nastroje inwestorów, zwłaszcza już po sesji, gdy posiadacze zyskownych pozycji umieszczają w swoich postach różne dowcipy. Da się zauważyć jedną zależność - im bardziej zyskowna okazała się pozycja, tym niższy jest poziom dowcipu. Ponadto dość częstym zwyczajem na forach jest szkolenie nowicjuszy przez bardziej wytrawnych inwestorów. Oczywiście, dziwne by było, gdyby nie występowały tu również pewne negatywne zjawiska.

Nierzadko na listach dyskusyjnych goszczą inwestorzy, którzy wszelkimi możliwymi sposobami zachęcają do kupna akcji wybranych spółek. Ich rekomendacje są obarczone bardzo wysokim stopniem ryzyka, gdyż w przeciwieństwie do analityków, którzy muszą brać odpowiedzialność za swoje zalecenia, wolnym strzelcom internet gwarantuje anonimowość (w razie niepowodzenia wystarczy zmienić pseudonim). Ich metody są niezbyt wyrafinowane (np. 30 postów o treści "Szeptel Up!"), ale dosyć skuteczne. Sam kiedyś niemal zdecydowałem się na zakup akcji 4Media, kolejnego faworyta "listowiczów". Sugerowałem się przy tym umieszczonym przez "inwestora" oświadczeniem spółki, z którego wynikało, że udało się jej niezwykle korzystnie zawrzeć układ z wierzycielami. Na szczęście zdecydowałem się poczekać, aż taka sama informacja pojawi się w bardziej wiarygodnym źródle. Cóż się okazało? Oświadczenie to zostało spreparowane przez naciągacza...

Po takich doświadczeniach zdecydowałem się zagrać tylko "na papierze" na podstawie rekomendacji z listy. Dzisiaj (minęło kilka miesięcy) średnia strata wynosi ok. 60-70%.

Autorzy rekomendacji na forach zacięcie bronią swojego stanowiska, niekiedy nawet potrafią polemizować, a potem zgadzać się sami ze sobą poprzez posługiwanie się kilkoma pseudonimami. Muszę przyznać, że w tym miejscu nie odbiegamy za bardzo od standardów amerykańskich.

Reklama
Reklama

Jednym z bardziej jaskrawych przykładów jest historia z lat 1995-1996, dotycząca forum "Motley Fool" (dość sugestywna nazwa "Pstrokaty Błazen") i spółki Iomega - producenta twardych dysków. Iomeganie, tak nazwali się akcjonariusze tej spółki, założyli własne subforum, na którym umieszczali informacje dotyczące wyłącznie ich faworyta. Wszyscy ci, którzy ośmielali się stwierdzić, że akcje są przewartościowane, oskarżani byli o herezję. Iomeganie podzielili się na "wyznawców" i "niewiernych", przy czym ci pierwsi przez długi czas prowadzili, windując kurs z 2 USD do 27 USD. Ich mottem życiowym było "Run Iomega!, Run!" (mi przypomina to fragment filmu "Forest Gump"). Gorliwość Iomegan osłabła dopiero, gdy wskaźnik cena/zysk osiągnął astronomiczną wartość 169. Następnie spadek kursu wyniósł 85%.

U nas schematy nie są, co prawda, jeszcze tak wyrafinowane, ale powoli zbliżamy się do ideału. Oczywiście, nie twierdzę, że coraz większe obroty występujące na spółkach z list dyskusyjnych są konsekwencją tego, że ktoś ich kupno zalecił na forum. Jednak w jakimś stopniu na pewno ma to wpływ. Jeżeli uwzględni się narastający sceptycyzm wobec oficjalnych rekomendacji, to logicznym tego skutkiem wydaje się poszukiwanie wskazówek w takich właśnie niezależnych źródłach. Ważne jest tylko to, aby zachować dystans, bo emocje na giełdzie są zabójcze...

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama