Dyrektor generalny Rod Eddington poinformował o poprawie rezultatów finansowych British Airways. W trzecim kwartale roku obrachunkowego, zakończonym 31 stycznia, brytyjski przewoźnik zarobił netto 13 mln funtów (21 mln USD) wobec straty, która w analogicznym okresie przed rokiem wyniosła 144 mln funtów. Eksperci spodziewali się, że BA stracą 53 mln funtów.

Wyniki były lepsze, mimo tylko nieznacznego 1-proc. wzrostu wpływów ze sprzedaży. Wciąż małe zainteresowanie podróżami powietrznymi ze strony turystów oraz biznesmenów sprawiło, że dochód na jednego pasażera zmniejszył się w omawianym okresie o 4,5%. Dodatkowy problem stanowiła coraz ostrzejsza konkurencja, gdyż linie lotnicze, takie jak EasyJet czy Ryanair oferują znacznie tańsze bilety.

Cały wysiłek kierownictwa BA poszedł w kierunku oszczędności, i to właśnie dzięki nim zdołano przywrócić opłacalność. Zwolniono już 9,2 tys. z łącznej liczby 56,5 tys. pracowników, a do marca 2004 r. redukcja zatrudnienia ma wynieść 23%. Zrezygnowano z nierentownych połączeń oraz wycofano część samolotów, dzięki czemu zwiększono wykorzystanie pozostających w eksploatacji maszyn. W ciągu ostatnich 12 miesięcy koszty były o 1 mld funtów mniejsze niż rok wcześniej.

BA zdołały też zmniejszyć zadłużenie do 5,19 mld funtów, tj. najniższego poziomu od września 1998 r. W ciągu dziewięciu miesięcy spadek wyniósł 1,11 mld funtów.

W całym roku obrachunkowym, kończącym się 31 marca, firma liczy na zysk. Przed rokiem poniosła stratę, która wyniosła 142 mln funtów. Kierownictwo BA oraz eksperci wyrażają jednak obawy, że kolejny rok będzie trudny ze względu na niebezpieczeństwo wybuchu wojny z Irakiem, niepewną sytuację gospodarczą oraz ostrą konkurencję, która zmusza przewoźnika do obniżania cen. Ponadto British Airways są silnie uzależnione od połączeń transatlantyckich i tu tkwi największe ryzyko zmniejszenia wpływów.