W ubiegłym roku tylko piewsze 10 tys. franków (7,37 tys. USD) z premii pracowniczych było wypłacane w Credit Suisse w gotówce. Wszystko powyżej tej kwoty pracownik dostawał w akcjach banku z zastrzeżeniem, że nie może ich pozbyć się przez cztery lata. W bieżącym roku wszystkie dodatkowe wynagrodzenia będą już wypłacane w gotówce. - Ponieważ koniunktura giełdowa jest teraz słaba, przyszłość rynków bardzo niepewna, a nasze akcje w ostatnim czasie bardzo staniały, postanowiliśmy pójść naszym pracownikom na rękę - wyjaśnia Paul Rimmer, rzecznik Credit Suisse. W ubiegłym roku akcje szwajcarskiego banku staniały aż o 58%, i jest to drugi najgorszy wynik wśród spółek wchodzących w skład indeksu banków europejskich tworzonego przez agencję Bloomberga. Koncern zanotował rekordową stratę w wysokości 3,4 mld franków w związku z bardzo słabymi wynikami w bankowości inwestycyjnej, prowadzonej pod nazwą CS First Boston, oraz koniecznością dokapitalizowania jednostki ubezpieczeniowej - Winterthur. W bieżącym roku premie otrzyma 29 tys. osób zatrudnionych w szwajcarskim banku. Łącznie grupa Credit Suisse, na czele której stoi dwóch dyrektorów generalnych - Oswald Gruebel i John Mack - ma na całym świecie 80 tys. pracowników.

- W tym roku zamierzamy też zmniejszyć rozmiary podwyżek pensji dla najlepszych pracowników - zapowiedział też Paul Rimmer. Wynagrodzenia zostaną zwiększone średnio o 0,5%, wobec 1,7% w 2002 r. Podobne ograniczenia wprowadzają też inne europejskie instytucje finansowe. Na przykład, główny rywal Credit Suisse na lokalnym rynku - UBS, podniesie swoim najlepszym pracownikom płace średnio o 0,9%, wobec 1,4% w ubiegłym roku i 2,9% w 2001 r.