Na początku wtorkowej sesji mieliśmy do czynienia z kontynuacją wzrostu. Wykres kontynuacyjny kontraktów doszedł do najbliższego oporu ustanowionego przez połowę długiej czarnej świecy z 4 lutego (około 1107 pkt). Później tendencja się odwróciła i do samego zamknięcia trwał powolny spadek. W rezultacie na wykresie pojawiła się czarna świeca ze stosunkowo długim górnym knotem, czyli spadająca gwiazda. Jej znaczenie byłoby większe w przypadku pojawienia się po dużym wzroście, a nie po mizernym odbiciu. I tak górny knot obrazuje słabość rynku w konfrontacji z pierwszym i chyba niezbyt silnym oporem.

W nieco dłuższej perspektywie spadek z ubiegłego czwartku i następujące po nim odbicie można chyba uznać za część konsolidacji trwającej od ostatnich dni stycznia. Konsolidacja ta na początku wyglądała jak klasyczna korekcyjna formacja flagi, ale teraz trudno ją precyzyjnie zakwalifikować. Jak już wspomniałem, wtorkowa sesja pokazała słabość rynku. Z drugiej strony jednak warto zwrócić uwagę na stromą linię trendu spadkowego, biegnącą przez maksima z 15 i 24 stycznia. 3 lutego indeks kontraktów przełamał ją i późniejsze spadki, mimo że miejscami dość gwałtowne, nie spowodowały już powrotu pod linię. To z kolei sugeruje, że z rynkiem nie jest aż tak źle. Optymistyczną wymowę ma też pozytywna dywergencja na RSI liczonym według kursów najniższych. Oba sygnały oznaczają lekkie osłabienie tendencji spadkowej. MACD na razie nie daje konkretnych sygnałów, ale przynajmniej przestał już spadać. Sprzeczne sygnały są chyba czymś normalnym podczas konsolidacji. Ewentualny konsensus mógłby polegać na stwierdzeniu, że w perspektywie kilku tygodni sytuacja się poprawia (dywergencja i przełamanie linii), ale po nieudanym teście oporu kontrakty cofną się w pobliże niedawnego dołka (1073 pkt).