PARKIET jako pierwszy postanowił zbadać, kto na koniec okresu obrotowego prześwietla finanse zakładów ubezpieczeń. Zebraliśmy dane od 66 firm ubezpieczeniowych, na 73 prowadzące działalność operacyjną w 2002 r. Wyniki tylko pozornie są mało zaskakujące. Na rynku usług audytorskich dla ubezpieczycieli dominują firmy z tzw. wielkiej czwórki, które opiniują sprawozdania blisko 90% krajowych zakładów ubezpieczeń. Reszta obsługiwana jest przez mniejsze, głównie polskie firmy audytorskie. Najwięcej, bo 31 zleceń, ma KPMG Audit Sp. z o.o. Drugie miejsce można przyznać ex aequo PricewaterhouseCoopers oraz Ernst&Young Audit Sp. z o.o. (pozycja tej ostatniej firmy wzmocniła się po przejęciu zespołu Artur Andersen Sp. z o.o.). Ostatnia z wielkich firm Deloitte & Touche Audit Services Sp. z o.o., ze względu na dwa zlecenia, praktycznie się nie liczy.
Wpatrzeni w matkę
Zdecydowana większość działających u nas zakładów ubezpieczeń jest sprawdzana przez firmy audytorskie, badające sprawozdania finansowe zagranicznych spółek-matek. Powodem jest dążenie do zgodności badań zarówno w spółce-córce, jak i centrali. Dlatego też wybrany audytor bada najczęściej wszystkie firmy wchodzące w skład grupy. Zakłady ubezpieczeń, które takiego obowiązku nie mają, przy wyborze firmy audytorskiej kierują się m.in. ceną. A ta wcale nie jest niska. Badanie finansów średniej wielkości zakładów ubezpieczeń kosztuje około 20 tys. dolarów. Duże instytucje, takie jak grupa PZU, grupa Warta muszą zapłacić przynajmniej 10 razy więcej. Oznacza to, że KPMG zarobi w tym roku przynajmniej 600 tys. USD, ale szacunkowo najwięcej, bo ponad 1 mln USD, zarobi Ernst&Young.
Nadzór nie ma zastrzeżeń
Z naszego zestawenia wynika, że działający u nas ubezpieczyciele, wpatrzeni w macierzyste spółki, zbyt rzadko zmieniają audytorów (specjaliści twierdzą, że powinno się to robić co 3 lata). Tymczasem około 60 firm z branży ubezpieczeniowej miało w ciągu ostatnich 5 lat tego samego audytora.