Zainteresowanie rynkiem akcji jest bardzo nikłe. Już po raz czwarty w lutym obroty nie przekroczyły 100 mln zł. Jak tak dalej pójdzie, to padnie niechlubny rekord niskiej aktywności inwestorów.

Na razie wyjścia z tego impasu, przez co rozumiem złapanie przez rynek stabilnego trendu, nie widać. Można przypuszczać, że w poszukiwaniu okazji do zarobku część inwestorów opuszcza naszą giełdą. Dość dużo pojawia się ostatnio w prasie wiadomości o rekordowo wysokich kursach surowców, w stabilnych trendach poruszają się niektóre waluty. Dzięki uwolnieniu przepływów finansowych te rynki stały się dla nas dostępne, głównie poprzez kontrakty terminowe. Komu nie odpowiada ryzyko związane z tymi instrumentami, może spróbować sił na amerykańskim rynku akcji, gdzie notowanych jest nie 240, ale kilka tysięcy spółek, reprezentujących pełny zakres branż. Jeśli uważamy, że bliska już wojna w Iraku przysporzy zysków spółkom zbrojeniowym, to na GPW nie znajdziemy żadnej takiej firmy.

Jeżeli chodzi o sytuację techniczną indeksu, to zmiany w niej dotyczą tylko perspektywy krótkoterminowej. W wyniku trzech kolejnych wzrostów WIG20 (wczorajszy spadek indeksu o 1,2% zakończył tę serię) wykres indeksu przełamał najszybszą linię trendu spadkowego, obejmującą ostatnie cztery tygodnie. Jednak dość zgrabny układ dwóch ostatnich świec w mojej opinii niweczy szansę na kontynuację korekty. W tym wypadku przełamanie linii trendu oznacza tylko zmianę tempa spadku, a nie jego zakończenie. Szczególnie że wzrost zatrzymał się dokładnie na poziome dołka z 30 stycznia. Już dziś powinniśmy ujrzeć WIG20 niżej.

Nadchodzące sesje powinny być bardziej ekscytujące. Nieubłaganie zbliżamy się do dolnego ramienia formacji trójkąta, obejmującego ostatnie 16 miesięcy. Odbicie od tego wsparcia może być gwałtowne. Z wybiciem w dół będą natomiast duże problemy, ponieważ istotne, z punktu widzenia analizy technicznej, bariery ciągnąć się będą aż do 990 pkt., uwzględniając tylko wartości z zamknięcia sesji.