Na wczorajszej sesji nie działo się nic ciekawego. Najlepiej wyraża to rozpiętość na kontraktach (10 pkt) i obroty na akcjach (75 mln), z czego spora część przypadła na walory publikującego po sesji wyniki za IV kwartał Pekao.
Korzystając z nudy na naszym rynku zobaczmy, co nowego w amerykańskich indeksach nastroju. Coraz ciekawiej zaczyna zachowywać się opisywany ostatnio indeks nastroju sporządzany przez Marka Hulberta. Przypomnę w skrócie, że jest to indeks obliczany na podstawie 160 biuletynów inwestycyjnych, w których analitycy dokonują zmiany zalecanej alokacji w akcje w modelowych portfelach. Definicja jest dość istotna, bo w przeciwieństwie do znanego Investors Intelligence, indeks pokazuje nie to, co analitycy myślą o rynku, odpowiadając na pytania w ankiecie i stawiając prognozy, ale faktycznie to, co ich klienci lub oni sami robią.
Oba indeksy w większości przypadków są oczywiście skorelowane. Ostatnich tygodni to jednak nie dotyczy. Choć spadek byków do 47,2% w ankiecie Investors Intelligence jest dość znaczący, to jednak poziom ten dalej odpowiada mocnemu optymizmowi. Z kolei indeks Hulberta na ostatnich sesjach doszedł do poziomu -16,1%, co zbliża go do 3-letniego minimum obrazującego mocny pesymizm. Wydaje się, że tak różne odczyty indeksów nastroju świadczą o tym, że amerykańscy analitycy przestraszeni wizją wojny i ostatnim załamaniem na giełdach nieuchronnie widzą już test zeszłorocznych dołków, ale w dłuższym terminie, optymizm dalej pozostaje na bardzo wysokim poziomie. Nic nie zachwieje wiary w zbliżającą się hossę! Giełda nigdy większości nie słucha, więc liczyłbym teraz nawet na kilkutygodniowe uspokojenie i odreagowanie (o wojnie pamiętam), a w dłuższym terminie nowe dołki bessy.