Najchętniej kupowane przez inwestorów obligacje dwuletnie o stałym oprocentowaniu sprzedały się w styczniu w kwocie niespełna 140 mln zł. To zaledwie 28% oferty i najsłabszy wynik od kwietnia ub.r. Nie było też zainteresowania pozostałymi papierami detalicznymi, emitowanymi przez MF: cztero- i trzylatkami o zmiennym oprocentowaniu ani pięciolatkami, które dają stałe odsetki. Sprzedaż pierwszych z nich wyniosła w styczniu niespełna 9 mln zł, z kolei popyt na trzylatki podczas zakończonej w ubiegłym miesiącu emisji był o jedną trzecią mniejszy niż podczas poprzedniej. Coraz gorzej sprzedają się też pięciolatki (w styczniu 48 mln zł wobec 77 mln zł w grudniu i 200 mln zł w listopadzie).

- Kurczą się oszczędności Polaków, dlatego coraz mniej pieniędzy wydają oni na zakup obligacji - twierdzi Agnieszka Decewicz, analityk banku Pekao. - Na rynku pojawiły się nowe produkty w postaci antypodatkowych papierów bankowych. Poza tym coraz mocniej reklamują się fundusze inwestycyjne, które chwalą się wynikami z ub.r. na poziomie nawet 20% - mówi Piotr Kwieciński, doradca inwestycyjny z Domu Maklerskiego Banku Handlowego.

Powodem mniejszego zainteresowania papierami skarbowymi może być również niższe oprocentowanie. Resort obniża je stopniowo z miesiąca na miesiąc. Przykładowo, obecnie sprzedawane dwulatki dają odsetki na poziomie 5,5%. Po odjęciu podatku daje to roczny zysk na poziomie niespełna 4,5%. Podobną rentowność mają obligacje antypodatkowe, sprzedawane przez banki, ale mimo to cieszą się dużym zainteresowaniem. Analitycy tłumaczą to niechęcią do płacenia podatku oraz tym, że papiery te mają krótszy termin do wykupu.

Być może MF, obniżając oprocentowanie, nie wzięło pod uwagę tej konkurencji. W tym tygodniu resort dał już do zrozumienia, że nie śledzi uważnie tego, co się dzieje na rynku (ceny spadają, szczególnie papierów długoterminowych). Tak analitycy odebrali wynik środowego przetargu papierów 20-letnich. MF odrzuciło wszystkie oferty inwestorów, bo uznało, że proponowane przez nich ceny są za niskie.