Po zamachach terrorystycznych Wall Street zainwestowała miliardy dolarów w utworzenie rezerwowych parkietów, centrów informatycznych położonych w dużej odległości od Nowego Jorku i w środki bezpieczeństwa. - Trudno powiedzieć, że jesteśmy w stanie zapobiec wszystkim atakom - powiedział w Kongresie Don Kittell, wiceprezes Securities Industry Association. - Podjęliśmy jednak ważne kroki, aby im zapobiec i szybko wznowić działalność, gdyby do nich doszło. Według GAO, amerykańskie giełdy oraz banki inwestycyjne nie zrobiły wszystkiego, aby zapewnić szybkie wznowienie działalności na wypadek ponowienia ataków terrorystycznych. Z raportu wynika, że wiele organizacji finansowych wciąż jest narażonych na poważne przerwy w funkcjonowaniu w wypadku niespodziewanych wydarzeń. Cztery duże firmy maklerskie nie mają właściwie ulokowanych rezerwowych baz danych, a jedna z giełd nie posiada wystarczających możliwości przetwarzania danych.

Po 11 września dwie największe giełdy New York Stock Exchange oraz Nasdaq Stock Market były zamknięte przez cztery dni. Była to najdłuższa przerwa od lat 30. XX wieku. Rynek obligacji wznowił pracę po dwóch dniach. Trzecia nowojorska giełda American Stock Exchange mieści się bardzo blisko "strefy zero" i przez dłuższy czas korzystała z parkietu NYSE. Głównym powodem przerwy w funkcjonowaniu rynków było uszkodzenie telekomunikacyjnej infrastruktury, co praktycznie uniemożliwiło prowadzenie operacji w pierwszych dniach po zamachach. Zarówno Amex jak i NYSE mają swoje siedziby zaledwie kilka przecznic od World Trade Center. Wskutek zamachów terrorystycznych zostały zniszczone lub zamknięte siedziby firm maklerskich kontrolujących 40% giełdowych obrotów.