Reklama

Bomba zegarowa w raportach spółek

W wyniku trzyletniej bessy mocno stopniały aktywa funduszy emerytalnych amerykańskich spółek. Firmy muszą dofinansowywać je znacznymi kwotami. Mniej pieniędzy zostaje im więc na inwestycje, co osłabia tempo wzrostu gospodarczego Stanów Zjednoczonych. W dodatku okazało się, że raporty finansowe przedsiębiorstw sporządzane zgodnie z zasadami amerykańskiej rachunkowości wprowadzają w błąd mniej dociekliwych inwestorów.

Publikacja: 15.02.2003 08:59

Z rocznego raportu opublikowanego w marcu 2002 r. wynikało, że Verizon Communications, największa amerykańska spółka telefonii lokalnej, miała bardzo dobry 2001 rok. Na pierwszych stronach poinformowała, że jej roczny zysk wyniósł 389 mln USD.

Tylko ci inwestorzy, którzy dokopali się do napisanego drobną czcionką fragmentu w końcowej części dokumentu, dowiedzieli się, że Verizon zawarł w swoich zyskach 2,7 mld USD przychodów z inwestycji jego funduszu emerytalnym. A takich przychodów w ogóle nie było. Fundusz emerytalny spółki ostatecznie stracił 3,1 mld USD w 2001 r., co ujawniono w notatce na dole 58 strony. Raport liczył 68 stron.

W zgodzie z prawem

Informując o przychodach, których nie było, Verizon nie naruszył żadnych przepisów. Podobnie jak inne amerykańskie spółki, dostosował się do procedur rachunkowości sporządzonych w 1985 r. przez Financial Accounting Standards Board (FASB). Stanowią one wykładnię amerykańskiej księgowości. Zasady spisane przez FASB wyraźnie mówią, że przygotowując raport finansowy, spółki powinny zawrzeć w nim szacunkowe przychody z inwestycji - a nie rzeczywiste zyski lub straty - ich funduszy emerytalnych.

Legalne zatem czy nie, praktyki te rozwścieczyły wielu inwestorów. - To jest poważna choroba ogarniająca część rynku finansowego - uważa Kathleen Connell, stanowy kontroler i członkini rad nadzorczych dwóch największych kalifornijskich funduszy emerytalnych: California State Teatcher`s Retirement System i California Public Employee`s Retirement System. Twierdzi ona, że takie zasady rachunkowości pozwalają firmom sztucznie zawyżać kursy akcji. - Fikcyjne zyski funduszy emerytalnych są przedstawiane jako przychody. To prawdziwa bomba zegarowa w raportach - powiedziała agencji Bloomberga.

Reklama
Reklama

Przez ostatnie trzy lata spadały kursy akcji na amerykańskich giełdach. W rezultacie fundusze emerytalne spółek wchodzących w skład indeksu Standard & Poor`s 500 straciły na wartości ponad 200 mld USD. Takie są wyniki obliczeń przeprowadzonych przez rachmistrzów ubezpieczeniowych i wiele banków inwestycyjnych, w tym przez Credit Suisse First Boston i UBS Warburg.

Straty nieujawnione

w raportach

Stosowanie zasad księgowości przyjętych przez FASB spowodowało, że wiele z tych strat nie zostało ujawnionych w bilansach spółek. Gdyby obciążenia z tego tytułu były uwzględniane w raportach finansowych, to zagregowany zysk firm z indeksu S&P 500 byłby w 2001 r. mniejszy o 69% i wyniósłby 68,7 mld USD, a nie 219 mld USD - wynika z opracowania sporządzonego przez CSFB. - Zaczynamy dostrzegać, że miliardy dolarów wyparowały z kapitału akcjonariuszy w wyniku niedofinansowania funduszy emerytalnych - powiedział Marc Siegel, starszy analityk w Center for Financial Research & Analysis, firmy zajmującej się analizą rachunkowości z siedzibą w Rockville, w stanie Maryland. - A to ma o wiele szerszy zasięg, niż jakiekolwiek sztuczki stosowane przez Enron - dodał.

David Bianco, który kieruje działem analiz w UBS Warburg, uważa, że przez ostatnie trzy lata większość amerykańskich spółek nie przejmowała się tym, że rosły straty ich funduszy emerytalnych, zwłaszcza że nie ujawniały tego ani w bilansach, ani w raportach finansowych przeznaczonych dla inwestorów.

Teraz jednak straty są już zbyt duże, by je ignorować. Wiele największych spółek giełdowych będzie wydawało setki milionów, a w niektórych przypadkach miliardy dolarów na uzupełnienie funduszy emerytalnych już w 2003 r. i przez następne lata. Ford Motor Co., drugi co do wielkości na świecie producent samochodów, poinformował w listopadzie, że przekaże po 500 mln USD do swojego funduszu emerytalnego w tym i w przyszłym roku.SBC Communications Inc., drugi co do wielkości w Stanach Zjednoczonych operator telefonii lokalnej, podał z kolei, że w tym roku wpłaci od miliarda do dwóch miliardów dolarów do funduszu emerytalnego i funduszu opieki zdrowotnej dla byłych pracowników. Zmniejszy to zysk spółki o 20 do 40 centów na akcję.

Reklama
Reklama

Spada wiarygodność

Verizon poinformował 5 grudnia, że zysk na akcję tej spółki zmniejszy się w tym roku o 27 do 33 centów ze względu na niższe przychody z inwestycji funduszu emerytalnego. Z analiz CSFB i UBS Warburg wynika, że w raportach finansowych wielu spółek zostaną obniżone wcześniej podane zyski. Inne firmy mogą stanąć wobec takiego samego dylematu jak Georgia-Pacific Corp. Ten drugi co do wielkości na świecie producent papieru i materiałów budowlanych poinformował w listopadzie, że w wyniku strat funduszu emerytalnego musiał w IV kwartale obciążyć kapitał akcyjny kwotą aż 600 mln USD. Decyzja ta naruszyła warunki umowy kredytowej opiewającej na 2,4 mld USD. Banki wierzyciele, między innymi Bank of America, zgodziły się zrezygnować z roszczeń z tego tytułu, ale za dodatkową opłatą.

W październiku agencja ratingowa Standard & Poor`s obniżyła oceny wiarygodności kredytowej zarówno General Motors, jak i Fordowi do BBB. Są więc one teraz zaledwie o dwie noty wyższe od poziomu charakteryzującego papiery śmieciowe. W obu przypadkach agencja uzasadniła swą decyzję rosnącymi zobowiązaniami funduszy emerytalnych tych spółek.

Zagrożenie

dla wzrostu gospodarczego

Konieczność dofinansowania funduszy powoduje też inne komplikacje. Jeśli przez najbliższe dwa lata spółki będą kierowały więcej pieniędzy na uzupełnienie funduszy, to mniej zostanie im na takie wydatki, jak wznoszenie nowych budynków czy modernizacja wyposażenia fabryk, krótko mówiąc, na inwestycje. Z opracowania Goldman Sachs Group wynika, że spółki będą potrzebowały aż 80 mld USD na dostosowanie do wymogów aktywów funduszy emerytalnych. Bobby Inman, w latach 1977-1981 dyrektor Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, a teraz członek rad nadzorczych czterech spółek, uważa, że zadłużenie funduszy może spowolnić tempo wzrostu gospodarczego Stanów Zjednoczonych. - W innym przypadku pieniądze te mogłyby być wykorzystane do stymulowania wzrostu. Jest więc oczywiste, że będzie to miało negatywny wpływ na całą gospodarkę - powiedział Inman, który przewodniczy komisji odszkodowań i emerytur w SBC.

Reklama
Reklama

Szok dla inwestorów

Bomba zegarowa tkwiąca w wynikach funduszy emerytalnych szokuje wielu inwestorów, ponieważ zasady rachunkowości pozwalały o zadłużeniu funduszy informować w praktycznie niezrozumiałych odnośnikach w raportach finansowych. Howard Schilit, księgowy i szef Center for Financial Research & Analysis, jest przekonany, że: - Informacje te powinny być bardziej przejrzyste. Nawet nasi klienci, którzy są wytrawnymi inwestorami, zupełnie tego nie rozumieją - powiedział Schilit.

General Electric, największa na świecie spółka pod względem wartości rynkowej, poinformowała w raporcie finansowym, że przychody jej funduszu emerytalnego wyniosły w 2001 r. 2,1 mld USD, a więc stanowiły 11% zysku przed opodatkowaniem, który wyniósł 19,7 mld USD. Trudno jest natomiast znaleźć w raporcie rocznym GE informację, że spółka miała z inwestycji jej funduszu emerytalnego nie zysk w wysokości 2,1 mld USD, a 2,9 mld USD straty. Rzecznik firmy David Frail twierdzi, że o wynikach funduszu poinformowano zgodnie z przepisami FASB. - Nie jest trudno znaleźć informacje o stracie. Jest ona umieszczona na 72 stronie, w szóstym odnośniku - powiedział Frail.

General Motors, największy na świecie producent samochodów, poinformował w październiku, że wartość jego amerykańskich funduszy emerytalnych spadła o 10%, a więc o 6,7 mld USD w pierwszych trzech kwartałach ub.r. O tyle samo w marcowym raporcie spółka spodziewała się zwiększyć wynik, po uwzględnieniu przychodów funduszy w całym 2002 r. Wartość funduszy emerytalnych GM na koniec 2001 r. wynosiła 73,7 mld USD, czyli ponad trzy razy więcej od bieżącej wartości rynkowej akcji tej spółki.

Wypłaty dla emerytów

Reklama
Reklama

Straty funduszy emerytalnych nie powinny zakłócać wypłat dla emerytów.

Nawet jeśli funduszom brakuje pieniędzy, to Pension Benefit Guaranty Corp. (PBGC), federalna agencja finansowana z obowiązkowych składek ubezpieczeniowych spółek, wypłaca emerytury, kiedy firmy nie są w stanie tego zrobić. Agencja wypłaca rocznie świadczenia w wysokości średnio 42,95 USD na osobę - poinformował jej rzecznik Jeffrey Speicher. - Jesteśmy ostatnią deską ratunku. Jeśli program emerytalny jest niedofinansowany, a termin mija, wkraczamy i wypłacamy świadczenia - powiedział Speicher. Rezerwy agencji sięgają 7,7 mld USD.

Spośród spółek wchodzących w skład indeksu Standard & Poor`s 500, 360 ma programy emerytalne z określoną wysokością świadczenia. Są one finansowane przez spółki i gwarantują wypłatę ustalonego świadczenia co miesiąc. Wiele nowszych spółek, w tym niektóre wielkie firmy technologiczne, nigdy nie miało takich programów emerytalnych.

Premie dla zarządów

Niektórzy emeryci nadal są akcjonariuszami spółek, w których pracowali i zwracają uwagę, że przedsiębiorstwa wykorzystują fundusze emerytalne do wynagradzania zarządów kosztem inwestorów. Na dorocznych walnych zgromadzeniach w 2002 r. akcjonariusze International Business Machines, GE i Verizon wnosili projekty uchwał, które zabraniałyby zarządom uwzględniania przychodów z inwestycji funduszy emerytalnych jako części zysków, na podstawie których ustala się wysokość nagród dla kierownictwa. Zarządy sprzeciwiły się jednak wszystkim tym projektom i przepadły one w głosowaniach. Ivan Seidenberg, prezes Verizon, w 2001 r. dostał w gotówce 2,4 mln USD premii. Rzecznik spółki zapewnia, że przychody funduszy są tylko jednym z wielu wskaźników wykorzystywanych przy obliczaniu wysokości premii.

Reklama
Reklama

15 mld USD różnicy

Większość spółek przez całą, trwającą już prawie trzy lata, bessę podaje, że ich fundusze emerytalne będą dawały zyski w wysokości ok. 9,5%. W firmach tak wielkich jak IBM oznacza to, że w 2001 r. spodziewany przychód z tego tytułu miał wynieść 1,3 mld USD.

Inwestor czytający roczny raport IBM publikowany w marcu ani w bilansie, ani w jego omówieniu sporządzonym przez zarząd nie znajdzie żadnej wzmianki o rzeczywistych rezultatach z funduszu emerytalnego. - Wprawdzie przychody z amerykańskiego funduszu emerytalnego w 2001 r. były mniejsze od zakładanych, ale skumulowana nadwyżka rzeczywistych zysków tego funduszu nad prognozowanymi od 1986 r. wynosi 5,3 mld USD - napisano w raporcie. Czytelnik musi przebrnąć przez 35 stron dokumentu, by znaleźć przypis zawierający dziesiątki liczb związanych z inwestycjami i zobowiązaniami funduszu emerytalnego. I dopiero ten przypis informuje, że w latach 2000 i 2001, w których IBM zapowiadał zwrot z funduszu emerytalnego w wysokości 12,2 mld USD, w rzeczywistości stracił on 2,8 mld USD. Różnica wyniosła więc równo 15 mld USD.

Rzeczniczka IBM Carol Malkovich broni praktyk informacyjnych spółki: - IBM nie jest wyjątkiem, jeśli chodzi o takie konstruowanie raportów. Takie są regulacje FASB i podobnie postępują tysiące spółek, a nasz raport roczny zawiera wszystkie informacje. 4 grudnia ub. r. IBM poinformował o wpłaceniu 3 mld USD do funduszu emerytalnego na pokrycie jego deficytu. Dyrektor finansowy spółki John Joyce odmówił wyjaśnień na temat, jak ta wpłata zaważyła na wynikach finansowych IBM w IV kwartale.

Chodziło o złagodzenie

Reklama
Reklama

zmienności

Tim Lucas kierował zespołem FASB, który stworzył omawianą zasadę rachunkowości, znaną jako Financial Accounting Standard No. 87 lub FAS 87. Wyjaśnia, że celem autorów przepisu pozwalającego spółkom na podawanie w raportach rocznych spodziewanych przychodów z inwestycji funduszy emerytalnych było złagodzenie wpływu zmienności giełdowych kursów na obliczanie zysków. Lucas mówi, że kiedy FASB decydował się na wprowadzenie tego przepisu w 1985 r., brano pod uwagę historyczną analizę rynku, z której wynikało, że inwestycje w fundusze dają zyski w każdym 10-letnim okresie. Tak więc, bez względu na koniunkturę giełdową w danym roku, szacowany zysk w dłuższym okresie wydawał się pewny. I w pierwszej dekadzie obowiązywania tego przepisu nie było z nim żadnych kłopotów. Jego autorzy nie przewidzieli jednak internetowego szaleństwa z końca lat 90. i równie gwałtownego spadku giełdowych indeksów po marcu 2002 r.

W czasie hossy spółki też informowały o spodziewanych przychodach funduszy emerytalnych na poziomie 9,5% rocznie. Tymczasem zwroty z tych inwestycji były dwukrotnie, a niekiedy nawet trzykrotnie wyższe. W tej sytuacji wiele spółek przestało wpłacać do funduszy, albo wpłaty te były niewielkie. Po prostu fundusze zarabiały tyle pieniędzy, że firmy nie musiały co roku pokrywać kosztów programów emerytalnych.

Największe kłopoty

mają przemysłowe giganty

Największe różnice między spodziewanymi i rzeczywistymi wynikami funduszy emerytalnych występują w wielkich firmach produkcyjnych z silnymi związkami zawodowymi. Chodzi przede wszystkim o gigantów branży motoryzacyjnej, lotniczej i hutnictwa.

General Motors poinformował, że do końca ub.r. niedofinansowanie jego amerykańskiego funduszu mogło wynieść 23 mld USD. O tyle zobowiązania wobec emerytów będą przewyższały aktywa funduszu. Program emerytalny GM obejmuje 650 tysięcy obecnych i byłych pracowników koncernu. Ford niedofinansowanie swojego funduszu emerytalnego szacował na koniec ub.r. na 6,2 mld USD.

Zdezorientowani inwestorzy

Traktowanie przychodów funduszy emerytalnych jako części zysków spółki powoduje dezorientację u wielu inwestorów - uważa Dennis Beresford, dawny szef FASB, a obecnie profesor rachunkowości na University of Georgia. Przychody funduszy nie należą do spółki. Spółka jedynie zarządza pieniędzmi powierzonymi jej przez pracowników. - Nie może przecież wykorzystać tych pieniędzy na wypłatę dywidendy czy zakupy maszyn - tłumaczy Beresford. Ale jeśli ktoś chce, to może szacunkowe dane z raportów wykorzystać do fałszywego interpretowania wyników finansowych spółek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama