Z rocznego raportu opublikowanego w marcu 2002 r. wynikało, że Verizon Communications, największa amerykańska spółka telefonii lokalnej, miała bardzo dobry 2001 rok. Na pierwszych stronach poinformowała, że jej roczny zysk wyniósł 389 mln USD.
Tylko ci inwestorzy, którzy dokopali się do napisanego drobną czcionką fragmentu w końcowej części dokumentu, dowiedzieli się, że Verizon zawarł w swoich zyskach 2,7 mld USD przychodów z inwestycji jego funduszu emerytalnym. A takich przychodów w ogóle nie było. Fundusz emerytalny spółki ostatecznie stracił 3,1 mld USD w 2001 r., co ujawniono w notatce na dole 58 strony. Raport liczył 68 stron.
W zgodzie z prawem
Informując o przychodach, których nie było, Verizon nie naruszył żadnych przepisów. Podobnie jak inne amerykańskie spółki, dostosował się do procedur rachunkowości sporządzonych w 1985 r. przez Financial Accounting Standards Board (FASB). Stanowią one wykładnię amerykańskiej księgowości. Zasady spisane przez FASB wyraźnie mówią, że przygotowując raport finansowy, spółki powinny zawrzeć w nim szacunkowe przychody z inwestycji - a nie rzeczywiste zyski lub straty - ich funduszy emerytalnych.
Legalne zatem czy nie, praktyki te rozwścieczyły wielu inwestorów. - To jest poważna choroba ogarniająca część rynku finansowego - uważa Kathleen Connell, stanowy kontroler i członkini rad nadzorczych dwóch największych kalifornijskich funduszy emerytalnych: California State Teatcher`s Retirement System i California Public Employee`s Retirement System. Twierdzi ona, że takie zasady rachunkowości pozwalają firmom sztucznie zawyżać kursy akcji. - Fikcyjne zyski funduszy emerytalnych są przedstawiane jako przychody. To prawdziwa bomba zegarowa w raportach - powiedziała agencji Bloomberga.