Analitycy przewidują, że w związku z sytuacją gospodarczą w USA w tym roku liczba wniosków o bankructwo jeszcze wzrośnie. Zadłużenie zarówno konsumentów, jak i amerykańskich biznesów znajduje się bowiem na historycznie wysokim poziomie. Najszybszy wzrost liczby spraw o bankructwo - aż o 8,3% - odnotowano w ostatnim kwartale ub.r.
Raporty dotyczące bankructw zawierają także pozytywne elementy. Liczba spraw o ogłoszenie niewypłacalności amerykańskich firm zmniejszyła się w ub.r. do 38 540 z 40 099 w 2001 r. Przygniatająca większość wniosków pochodziła od osób indywidualnych. Korzystały one przede wszystkim z tzw. Rozdziału 7 (Chapter 7) prawa upadłościowego, pozwalającego na umorzenie większości długów konsumpcyjnych. Wiązało się to jednak z koniecznością wyprzedaży części mienia i przeznaczeniem uzyskanych sum na spłacenie wierzycieli. Z kolei amerykańskie spółki ogłaszały bankructwo na podstawie "Rozdziału 11", co umożliwiało reorganizację i utrzymanie się na rynku.
Z danych Rezerwy Federalnej wynika jednak, że Amerykanie zaczęli w większym stopniu kontrolować w ub.r. swój dług konsumpcyjny. Wzrost zobowiązań konsumentów zwiększył się o 3,3% i był ponaddwukrotnie niższy niż rok wcześniej.
Jednym z powodów szybkiego wzrostu liczby ogłaszanych bankructw były plany zaostrzenia prawa upadłościowego. Obie izby Kongresu przegłosowały w ubiegłym roku swoje wersje ustaw. Do uzgodnienia wspólnej ustawy jednak nie doszło z powodu dołączenia do senackiej wersji poprawki proaborcyjnej. Republikański Kongres może jednak w tym roku uchwalić nowe, ostrzejsze prawo o bankructwie, które utrudni konsumentom ucieczkę przed długami. Prezydent George W. Bush zapowiedział już, że je podpisze.