W ciągu ubiegłego roku wpłaty te wzrosły z 5,3 mld do 6 mld funtów. Analizując 339 poszczególnych programów emerytalnych, oferowanych na rynku, IDS stwierdza, że obecnie finanse przedsiębiorstw brytyjskich "w dużej skali" zasilają fundusze emerytalne. Jednocześnie centrum badawcze uważa, że wzrost nakładów na emerytury nie przekłada się na większą hojność przedsiębiorstw w stosunku do pracowników.
Dane wskazują raczej, że wiele brytyjskich firm pozwoliło sobie na "wakacje" od wpłacania na fundusze emerytalne podczas boomu inwestycyjnego lat 90. W okresie tym wiele firm wstrzymywało wpłaty na konta emerytalne lub wręcz korzystało z nich w celach inwestycyjnych. Zdaniem ekspertów, zbytnie związanie funduszy z sytuacją na giełdach stało się przyczyną rosnących deficytów.
Jak podkreśla IDS, zwiększenie nakładów na fundusze emerytalne wiąże się także z czynnikami demograficznymi - rosnącą krzywą wieku. Jednak to długotrwała bessa na giełdzie przyczynia się najbardziej do rosnących obaw o stały i coraz większy drenaż finansów firm. W celu usunięcia deficytu w swoim funduszu emerytalnym najwięcej w ostatnim roku musiał wypłacić British Telecom - 700 mln funtów, Lattice Group - 295 mln, a GlaxoSmithKline ogłosił w ubiegłym tygodniu zasilenie swojego funduszu 320 mln funtów.
Dane IDS wpisują się w ogólny klimat zaniepokojenia na brytyjskim rynku stanem funduszy emerytalnych. Podobny był wydźwięk ostatniego raportu Morgan Stanley. Wykazał on, że 100 firm indeksowanych w FTSE stoi wobec konieczności pokrycia deficytu w wysokości 65 mld funtów w ich programach emerytalnych.