Rosnące kursy na giełdach akcji i umocnienie się dolara wobec jena i euro spowodowały wczoraj kolejną obniżkę ceny złota. O decyzjach inwestorów wyzbywających się tego kruszcu uchodzącego za bezpieczną lokatę przesądziło też coraz bardziej powszechne przekonanie, że ewentualna wojna z Irakiem nie rozpocznie się w najbliższych tygodniach. A właśnie groźba wybuchu tej wojny była głównym czynnikiem, który ostatnio wywindował cenę złota do poziomu najwyższego od 6 i pół roku. Wczoraj na popołudniowym fixingu w Londynie za uncję złota płacono 344,1 USD, wobec 347 USD w poniedziałek.

Przed południem na londyńskiej giełdzie staniała też ropa naftowa. Przyczyną przeceny były spekulacje, że rozbieżności między członkami Rady Bezpieczeństwa ONZ mogą opóźnić rozpoczęcie akcji militarnej przeciwko Irakowi. Później jednak cena ropy znowu nieco wzrosła, gdyż uczestnicy tego rynku uznali, że wprawdzie wojna na Bliskim Wschodzie nie wybuchnie zaraz, ale nadal jest bardzo prawdopodobna.

Przekonuje o tym również najnowsze stanowisko Unii Europejskiej, która chcąc zakończyć ciągnące się od tygodni publiczne kłótnie wokół Iraku, wezwała wprawdzie o danie więcej czasu inspektorom rozbrojeniowym ONZ, ale też po raz pierwszy zgodziła się na użycie siły, traktując to jednak jako ostateczne rozwiązanie. Pod koniec wczorajszych notowań baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w kwietniu kosztowała na londyńskiej giełdzie 32,23 USD, wobec 31,92 USD na poniedziałkowym zamknięciu.

Cena tony miedzi na Londyńskiej Giełdzie Metali wynosiła po południu 1664 USD, wobec 1673 USD na zamknięciu poniedziałkowej sesji.