Urzędowy raport zawierający zagadnienia, jakie w przyszłym miesiącu zostaną poruszone przez rząd brytyjski podczas spotkania Rady Europy, zauważa, że Piętnastka musi poważniej traktować postanowienia dotyczące reform przyjętych na szczycie w Lizbonie w 2000 r. W przeciwnym razie gospodarka europejska może stoczyć się do "cynizmu i nieefektywności". Raport podkreśla zwłaszcza konieczność większej elastyczności pozwalającej na lepsze reagowanie na zmiany w gospodarce. Zdaniem komentatorów świadczy to o zaniepokojeniu kanclerza Gordona Browna tempem reform ekonomicznych w Unii.

"Aby odnieść sukces w europejskiej strefie walutowej państwa potrzebują o wiele więcej elastyczności w celu adaptowania się do zmieniających się warunków i nieprzewidywalnych wydarzeń, gdyż narzędzia w postaci polityki monetarnej już nie są dostępne" - czytamy w dokumencie. " Rząd nadal stoi na stanowisku, że zwiększanie liczby miejsc pracy, elastyczność i mocniejsza polityka konkurencji stanowią priorytety, jakie zapewnią unii walutowej sukces" - czytamy w raporcie.

Dokument wywołał spekulacje, że stanowisko Browna dotyczące wchodzenia do strefy euro ewoluuje w kierunku pozycji sceptycznych. George Eustice, szef No Campaign, grupy nacisku sprzeciwiającej się przystąpieniu Wielkiej Brytanii do unii walutowej, podchwycił ten wątek, stwierdzając, że raport "uniemożliwia skarbowi stwierdzenie, iż test na elastyczność waluty wypadł pomyślnie". - Strefa euro nie zdołała zreformować swojej ekonomii i bez tej reformy Wielka Brytania nie powinna decydować się na wejście do niej - ocenił G. Eustice. Z kolei euroentuzjastyczna grupa Britain in Europe podchwyciła komentarz wstępny premiera Blaira, w którym zauważa on, że euro "wzmocniło i podkreśliło" wysiłki zmierzające do uczynienia ze wspólnego rynku europejskiego najbardziej konkurencyjnej i dynamicznej gospodarki świata.