Od kilku sesji na światowych rynkach akcji zapanowały wzrosty. Ryzyko konfliktu na Bliskim Wschodzie wcale nie zmalało, wyniki wielu spółek amerykańskich za IV kwartał nie były takie rewelacyjne, jak życzyliby sobie inwestorzy. Zgodnie z danymi agencji analitycznej First Call zyski 87% spółek indeksu S&P 500, które opublikowały do końca poprzedniego tygodnia swoje wyniki wzrosły o 10,5%. To niewiele, ponieważ jeszcze na początku stycznia analitycy oczekiwali przeszło 12% wzrostu (w październiku 2002 roku wzrost miał wynieść 20%). Najważniejsze jednak, że mozolnie, bo mozolnie, ale jednak zyski rosną. Niestety, choć widać poprawę wyniku netto za IV kwartał 2002, to okazuje się, że w I kwartale tego roku spółki oceniają swoje zyski raczej powściągliwie. Dane wstępne są tego najlepszym przykładem. Pesymizm przeważa, co oznacza, że spółki obawiają się zawieść oczekiwania inwestorów. Liczba danych wstępnych, gdzie zakłada się niższe zyski niż spodziewane przez Wall Street przewyższa dwuipółkrotnie liczbę danych wstępnych, gdzie zakłada się wyższe zyski niż oczekiwane.

Ostatnie zwyżki stanowią korektę do przełamanych minimów z przełomu grudnia 2002 r. i stycznia 2003 r. Korzystnym sygnałem dla posiadaczy akcji jest z pewnością przełamanie krótkoterminowych średnich kroczących. Najlepiej prezentuje się Nasdaq Composite, który jako jedyny powrócił ponad grudniowe dno. Od dłuższego czasu wydaje się on najmocniejszym indeksem zza oceanu.

Spółki technologiczne powracają znowu do łask inwestorów. Relacja indeksu Russell 1000 dla growth stocks (inwestowanie we wzrost) do Russell 1000 dla value stocks (inwestowanie w wartość) znajduje się na poziomie -25%. Nie to jednak jest istotne. Okazuje się bowiem, że od połowy 2002 r. roku relacja ta zmieniła się z -50% do -25%. Jest to najwyższy wzrost od 1999 roku. Nie powinno to dziwić, wydatki na IT w III kwartale 2002 zwiększyły się bowiem o 2,6%, a wykorzystanie mocy produkcyjnych dla dostawców z tego sektora wzrosło o 1%. To nowa jakość w branży technologicznej.