Ponieważ zmienił się radykalnie układ sił w akcjonariacie odzieżowej spółki (Bank Handlowy, dotychczas inwestor strategiczny, wycofał się, a na jego miejsce pojawiły się osoby fizyczne), doszło także do zmian w jej władzach. Bytomiem od wczoraj kieruje prezes Tomasz Sarapata, jeden z jego największych akcjonariuszy.
Priorytetem dla spółki jest realizacja układu z wierzycielami. Z drugiej strony prezes zapowiada wzrost przychodów. - Nasz udział w rynku spadł do poziomu błędu statystycznego. Pora to zmienić. Chcemy się przeprosić z klientem krajowym. Zamierzamy mu się przypomnieć i przypomnieć naszą markę. W rozwoju działalności na rynku krajowym widzimy szansę na poprawę sytuacji spółki - deklaruje.
Pytany o środki na finansowanie np. rozbudowy sieci sprzedaży, odpowiada: - Mam pomysł, jak z ograniczonymi zasobami rozruszać sprzedaż krajową. Na razie jednak o szczegółach nie chciałbym mówić. Zamierzam je najpierw zaprezentować w firmie - deklaruje T. Sarapata.
Odzieżowa firma, producent m.in. garniturów, jest wciąż w marnej sytuacji finansowej. Końcówka ubiegłego roku przyniosła pogłębienie strat, choć nastąpiło to w stopniu mniejszym niż we wcześniejszych miesiącach. Przychody wzrosły o ponad 6 mln zł, do 27 mln zł. Były jednak i tak zdecydowanie niższe niż w 2001 r., kiedy sięgały ponad 49 mln zł. Straty operacyjna i netto zwiększyły się w IV kwartale o około 0,9 mln zł, odpowiednio do 6,5 mln zł i 4,3 mln zł.
Pytany o możliwość pozyskania inwestorów finansowych lub strategicznych dla Bytomia T. Sarapata odpowiada, że nie wyklucza takiej możliwości: - Jest to jedna z ewentualnych ścieżek rozwoju. Dziś nie mógłbym jednak powiedzieć, że takie kroki są już realizowane.