Komisja Europejska opublikuje w tym tygodniu raport, w którym krytycznie jest oceniany stan rynku pracy niektórych krajów kandydackich - napisał "Financial Times". W opinii "FT", raport Komisji Europejskiej dowodzi, że mogą nie spełnić się pokładane w rozszerzeniu Unii nadzieje. Miało ono bowiem przyczynić się do szybszego rozwoju gospodarczego całej Europy. Tymczasem raport zawiera ostrzeżenie, że cele postawione przez kraje Unii w traktacie lizbońskim, w wyniku rozszerzenia mogą zostać nieosiągnięte. Pomyślna realizacja agendy z Lizbony ma zapewnić takie tempo rozwoju gospodarki Wspólnoty, aby w 2010 roku była ona najbardziej dynamiczną gospodarką świata. Na drodze ku osiągnięciu założonego trzy lata temu celu mogą stanąć właśnie problemy związane ze zbyt sztywnym i słabo rozwiniętym rynkiem pracy. Traktat lizboński zakłada, że w 2010 r. każdy z krajów Unii musi mieć zatrudnienie na poziomie co najmniej 70%. Obecnie w Polsce wielkość ta kształtuje się wokół 54%, w Bułgarii 51%. Właśnie te dwa kraje mają najwięcej do nadrobienia w kwestii rynku pracy, i to one poddane są w raporcie stosunkowo największej krytyce.

Szczególnie zwraca się uwagę na wysokie bezrobocie, przerost świadczeń socjalnych oraz podatków w stosunku do poziomu rozwoju gospodarczego, a także duży udział rolników i pracowników przemysłu ciężkiego w ogólnej liczbie zatrudnionych. W Polsce w rolnictwie pracuje 27%, a przykładowo w Hiszpanii zaledwie 7%. Mamy poza tym, według Komisji Europejskiej, nisko kwalifikowaną siłę roboczą oraz nieefektywny system kształcenia i rozwoju zawodowego.

- Obciążenia socjalne oraz stawki podatkowe są w krajach kandydackich praktycznie tak wysokie, jak u obecnych członków. Jest to bardzo wysoki poziom, szczególnie biorąc pod uwagę poziom ich rozwoju gospodarczego - czytamy w raporcie, wydanym pod kierownictwem Anny Diamanopulou, komisarz Unii Europejskiej ds. rynku pracy.